piątek, 7 października 2016
piątek, 30 września 2016
![]() |
| PRZED CZYTANIEM |
DZIECKO LAST MINUTE
- NATASZA SOCHA wyd. Pascal
- Pani Izo, listonosz zostawił. – sąsiadka z uśmiechem
podała mi kopertę a ja poczułam charakterystyczne świerzbienie opuszków palców –
jak zawsze gdy już widzę książkę a
jeszcze jej nie dotknęłam… To moje ciało miało już pewność , co do
zawartości , choć ani oczy nie widziały ani szybki przegląd pamięci
nie sugerował , bym zamawiała coś z dostawą do domu.
TA DAM!!! W dniu premiery Natasza Socha i wydawnictwo PASCAL zrobili mi niespodziewany acz wymarzony prezent ! Dostałam DZIECKO LAST MINUTE ! drugą część HORMONII, książki , która nie tylko mnie
rozbawiła ale i wzbudziła sporo niekiedy lekko bolesnych refleksji.
Przywiązałam się do Kaliny, Konstancji i Kiry . Czekałam
niecierpliwie na rozwój wypadków, gdyż pierwsza część zakończyła się bombą… a
zapłon odpalił w drugiej .
No i usiadłam.. otworzyłam… po godzince, herbatka, po dwóch
lampka wina , wiem ,że w między czasie lekka drzemka a tu nagle !... napisy
końcoweL .
I qrcze a za oknem świt!
Nie wiem gdzie , kiedy i jak ale w ten jeden wieczorno –nocny
czas wciągnęłam „Dziecko” jak paczkę ulubionych ciastek. I ciągle mi mało .
![]() |
| W TRAKCIE |
Bohaterka, 46-letnia
córka , była żona i matka , lekko sfrustrowana nauczycielka nauczania
początkowego, wiodąca dość przewidywalne i nudnawe życie , pod wpływem
sugerowanej przez lekarza zbliżającej
się menopauzy , rusza w nieznane , w dość oryginalnym acz przyjemnym
towarzystwie, by spełnić listę swoich marzeń zanim zostanie zgrzybiałą staruszką – taki obraz
pamiętamy z HORMONII. Podróż to rodzaj
ucieczki i zdystansowania się do wszystkich ograniczeń które narzuca jej
zarówno dom ( ciągle silna pępowina z
matką mimo półwiecza na karku) jak i ona
sama – nie potrafi nawiązywać głębokich
i stałych relacji damsko- męskich ( czyżby problem braku ojca i dziwna
tajemnica otaczająca tę historię?) , problemów z córką ( mocny charakter tylko
qrka po kim?) czy stereotypów ( w pewnym wieku wypada … lub nie wypada)
Dziecko , które ma się
narodzić , dodaje siły, zmusza do
zmian, konfrontuje Kalinę zarówno z przeszłością jak i stanem obecnym. Każe uporządkować stany
prawne, stosunki domowe, relacje rodzinne. Natasza Socha z cudowną autoironią
wiedzie dialog jakby lekko sama ze sobą ale i z nami, kobietami zamkniętymi
między tym, co powinnyśmy a pokładami marzeń i nadziei gdzieś tam głęboko ukrytych na dnie duszy czy serca. Bohaterka
tak jak my, przepełniona jest lękami
i niepewnością wszystkiego. Nowy
mężczyzna również musi sprostać ciężkim zadaniom postawionym przed nim przez
życie. W wieku już nie nasto ani
dwudziesto paro letnim każdy ma za sobą jakieś obciążenia – wlecze się za nami
były mąż/żona , jakieś dzieci lub erzace dzieci ( typu piesek, kotek czy
natręctwa nabyte w wyniku długotrwałego uśpienia hormonów) i to wszystko musimy jakoś do kupy zgrać , szczególnie
gdy los zsyła nam nieoczekiwany dar w postaci spóźnionego dzieciaka – takiej promocji
last minute.
Jak życie daje ci
cytrynę – to zrób lemoniadę. Tak troszkę jest i z losami całej trójki kobiet. W promocji od losu dostają jeszcze trzy
kolejne panie .Jedna będzie przyszłością
– córeczka Kaliny , która przewróciła wszystkie relacje do góry nogami , druga
teraźniejsza – była żona Kosmy , z którą codzienność trzeba postawić na
właściwe tory i trzecia – z przeszłości … i to dopiero bomba , która odpali w
kolejnej części .
![]() |
| FINAŁ ŚWITEM |
Czy ta hurtowa promocja okaże się korzystna dla wszystkich pań? Dla fabuły cyklu na pewno . Dla nas też . Mam
poczucie ogromnej więzi z bohaterkami Nataszy , myślę ,że ich realność, prawda
, autentyczność to sprawia. Znam takie kobiety . Sama jestem z domu którego
trzon stanowi płeć pozornie słabsza i w
tym kierunku toczy się nadal nasz los. Bliskie mi są rozterki bohaterek. Nawet
apodyktyczna Konstancja – o ile w pierwszej części była lekko kuriozalna i
przerysowana ( z korzyścią dla fabuły oczywiście ) w drugiej części nabiera
ludzkich bardziej cech i aż się boję ,że ją polubię ( ;-) ) Każda z kobiet ma swoje
racje. Ich delikatne powiązania i układy
wydawać się mogą chwilami uwierającą żelazną smyczą – co to ani podejść ani odejść
nie pozwala – jednak silne więzi emocjonalne , współodpowiedzialność , trudna po prostu miłość – stanowi wartość
tego świetnego cyklu. Bo kobiety potrzebują innych kobiet. Potrzebujemy tych przyjaciółek, relacji,
pogaduszek przy winie. Wsparcia jakie tylko baba drugiej babie dać może. Ciepła
, zrozumienia ale i siły. Stąd trzeba sięgać po takie książki. Doceniać siebie nawzajem
i hołubić nasze ulubione autorki .
Bez nich byłoby nam o wiele gorzej, prawda?
Nataszo , wyznawałam miłość wielokrotnie ;-) więc uwiń się pędzikiem
z trzecią częścią, bo Luiza mnie frapuje niesamowicie ;-)
REKINY WOJNY - GUY LAWSON - wyd. ZNAK LiteraNova
Dziś dzień
chłopaka.
Szukasz prezentu dla nietuzinkowego , mężczyzny ,
faceta,partnera - który lubi sensację ale i interesuje się aktualną sytuacją na świecie? Polecam Ci tę książkę , bo ona właśnie łączy dokładnie oba wątki. Jest i ostra, żywa akcja, są i pieniądze i przekręty, i kobiety ,
wojna, mataczenie , narkotyki – oraz autentyczne
wydarzenia sprzed paru zaledwie lat – wielka polityka i straszna wojna w Afganistanie , taniec
na krawędzi rozsądku i ryzyka gdzie stawka to naprawdę niewyobrażalne
pieniądze.
Trzech
chłopaczków z Miami Beach, w zasadzie bez doświadczenia w biznesie i bez
wykształcenia, pieniędzy , koneksji - miało marzenie . Jak wszyscy nastolatkowie –
chcieli mieć ogromne pieniądze, jeździć super brykami, imprezować, upalić się
dobrym towarem , mieć piękne kobiety i wszystko w zasięgu ręki .
Brzmi dość
kuriozalnie ALE im naprawdę się udało. I nie jest to powieść fantasy ani kino
akcji z wymyślonym super agentem - tylko historia , która wydarzyła się naprawdę.
Wyobraź
sobie więc trzech nastolatków - żaden nie jest geniuszem, nie pochodzą z rodzin powiązanych z biznesem czy polityką.Najstarszy to student pierwszego roku ! Popalają trawę, grzebią w internecie
i dumają o bliżej nieokreślonych interesach, snują nierealne pozornie plany na przyszłość . I z tych oparów pozornie
absurdalnych snów narkotycznych wyszedł równie absurdalny pomysł – będziemy handlować
bronią.
I
najdziwniejsze jest to ,że tej trójce chłopaków – Efraimowi, Alexowi i Dawidowi
na początku stycznia 2007 roku udało się oszukać administrację G, Busha, cały
Pentagon i wiele innych poważnych instytucji i finalnie wygrać kontrakt na dostawę BRONI dla żołnierzy w Afganistanie !…
Trzech naćpanych
nastolatków zagrało w wojnę przez Internet tylko że stawką było życie realnych żołnierzy biorących udział w misjach , dostawy broni nie były wirtualne a pieniądze to nie żetony
na stole.
I wygrali
kontrakt wartości …. 300 mln dolarów na zamówienie publiczne broni ogłoszone
przez Pentagon.
Nikt z was nie pomyślałby nawet ,że to możliwe , prawda? Tylko
brak wyobraźni połączony z młodzieńczą skłonnością do ryzyka i brawurą może
sprawić, że człowiek rzuci się z przysłowiową motyką na słońce. Raz na milion
wygra. I im się to udało.
Rozpoczęli
ryzykowną grę na polu największych przemytników broni rynku międzynarodowego.
Nie mieli pieniędzy. Dziwnymi
transakcjami doprowadzili do ściągnięcia zdezelowanej , zardzewiałeś, nic nie wartej
chińskiej amunicji z terenów wojennych dawnej Serbii i wysłali do Kabulu.
Wkurzyli po drodze wszystkich przemytników i handlarzy bronią. Narazili na
śmierć tysiące żołnierzy… I to nie jest fikcja. I to jest przerażające.
Gdyby nie
mały błąd , nigdy nie usłyszelibyśmy o
tym, jak przekręcili rząd Stanów Zjednoczonych . Wszak służby FBI czy CIA nie
mają czym się pochwalić..
Książka
wciąga niesamowicie. Powiem tak – nie oglądam filmów akcji , nie czytam raczej
takiej sensacji . Nie mogłam się jednak oderwać . I dlatego w ten dzień o niej
przypominam. Uważam ,że to świetny prezent szczególnie dla faceta, ale
niekoniecznie tylko faceta - jak dowodzi mój przykład.
O tym , że
zawsze znajdzie się nawet w najciaśniejszym systemie luka , przez którą da się
wyciągnąć pierwszy milion . O tym ,że ryzyko i marzenie pozwalają uruchomić
taki sposób myślenia ,że nawet karkołomny plan może się udać.. O tym ,że nie
istnieje niemożliwe.
To właśnie o
tym jest ta książka. Polecam . Warto .
niedziela, 7 sierpnia 2016
NOCNA TĘCZA- Claire King wyd. Pascal
Pea, malutka , zaledwie pięcioletnia dziewczynka całe dnie
spędza biegając po łąkach w pobliżu swojego domu zagubionego gdzieś na południu
Francji. Jest zbyt mała by zatroszczyć
się o siebie a jednak ze wszystkich sił stara się to robić. A nawet więcej.
Robi wszystko , by jej mama , pogrążona w ciężkiej depresji po śmierci męża,
miała tzw „święty spokój” i nic nie zakłócało jej ciszy i odrętwienia. Stan matki pogłębiony przez wyjątkowo trudną
ciążę sprawia ,że bliska jest katatonicznemu odrętwieniu i mała Pea pozostaje
zdana wyłącznie na siebie i swoje niewielkie możliwości.
Żyją na skraju wioski, na farmie oddalonej od innych. Matka
jest przyjezdna , więc nie ma przyjaciół, rodziny a tym samym wsparcia.
Izolacja, ciąża, ciężka depresja po wypadku i śmierci głowy rodziny – ściągają na
nie zagrożenia finansowe – nieuchronne
bankructwo lada dzień pozbawi je dachu nad głową ale i pogłębia samotność i
osamotnienie obu kobiet.
Pea jak mały elf biegając po okolicznych pastwiskach i
łąkach , karmi się tym, co znajdzie, ubiera w to , co instynkt podpowiada ,że
powinna. Powoli dziczeje troszkę . Jej małe serduszko przechowuje na dnie jak
okruszki wspomnienia z czasów, gdy było „normalnie” i dobrze. Intuicja
podpowiada codzienne zadania. Wyobraźnia kreuje niewidzialną siostrę i to z nią
dziewczynka spędza na rozmowach i zabawach całe dnie… To z nią Pea zawzięcie
broni się przed powoli nadciągającym i pochłaniającym wszystko mrokiem .
Niekiedy ból odcina
nad od realiów życia. Patrzymy ale nie widzimy.
Pea rozpaczliwie próbuje zachować porządek dnia z czasów , gdy było jej
dobrze i czuła się bezpieczna. Nieporadnie ale w efekcie skutecznie trzyma się
okruchów schematu poprzedniego dnia odnajdując w tym tyle radości , ile tylko
potrafi. Jak naturalnie dobre jest dziecko niezepsute przez nas, dorosłych!
Ufne, troskliwe, poszukujące winy bardziej w sobie niż
świecie zewnętrznym.
Piękna , delikatna opowieść o miłości , stracie i samotności
– tym razem maleńkiej , ufnej dziewczynki. Jeśli szukasz akcji – to to nie jest
książka dla Ciebie. Jeśli szukasz wnikliwej analizy rozwoju emocjonalnego
dziecka – opisanej z punktu widzenia dziecka – nie zawiedziesz się.
wtorek, 2 sierpnia 2016
CZARCI KRĄG – Iwona Banach , wyd SZARA GODZINA
Zagubin – takie zadupie na końcu świata, droga na Ostrołękę
i nic się nie dzieje. Lokalne pijaczki pilnują by im nie ukradziono budki z
piwem , plotkarki w drodze po marchewkę obgadują przejezdnych przyjezdnych,
miejsce , gdzie przy ogromnej sile samozaparcia możesz spędzić urlop z
gwarancją braku większych wrażeń.
I nagle HE KA TOM BA.
Nic bardziej nie podnosi ciśnienia niż
porządna plotka – mocno osadzona w przesądach i powtórzona odpowiednią ilość
razy przez lokalne koło prawie różańcowe
czy inaczej rzecz ujmując – prawie sibi-radio vel tuba wiejska pań w różnym
wieku o wspólnym mianowniku WIELEBA ( wie lepiej od sąsiadki z prawej i lewej).
A plotka z każdą chwilą tłuściejsza, obrasta w nowe wymiary
, jak fala rozchodzi się po tłuszczyku grubaska
. No bo nie każda wieś ma swoje własne lokalne i rodzime TRADYCJE
WAMPIRZE!
W Zagubinie panie chcą zyskać więc sławę jako
te, które uległy tajemniczemu kąsającemu i aktywnemu Wampirowi. Panowie w
zależności od ilości promili we krwi są bądź pogromcami wampirów, bądź
poszukiwaczami tajemnic bądź też obrońcami czci kobiecej. Plotka i szansa na jednominutową sławę przyciąga jak kupa muchy do Zagubina przedziwne kreatury ludzkie : pseudoprofesorów, poszukiwaczy wampirów
, dziennikarzy szukających sensacji , słowem – koloryt lokalny wsi zasilany
jest wartką strugą napływających zewsząd dziwolągów.
Jest więc wątek kryminalny ( zwłoki wampirze i ich ofiary) ,
jest wątek historyczny – bo pewnie te wampiry przebudziły się po stuleciach
pochrapywania w ukrytych ostojach
leśnych dla pewności zabezpieczonych czarcimi kręgami , no ale żadna
historia nie byłaby pełna bez wątków romansowo- sensacyjnych, prawda?
Dziwne rzeczy w tym Zagubinie się dzieją. W poszukiwaniu
rozwiązania wątku romansowego , trafia tam do kompletu Hania – pracownica
pewnego biura matrymonialnego i jej zadaniem jest prześwietlenie co najmniej
mętnych poczynań lokalnego majętnego pana w balzakowskim wieku , dziwnie często
ogłaszającego się w celach matrymonialnych pośród okolicznych pań emerytek.
Jakiż cel mu przyświeca, dlaczego z taką pozycją społeczną i majątkową
postępuje w tak zagadkowy sposób – ma odkryć właśnie Hania wraz ze swoim
pomocnikiem.
Żeby było mało , jak zawsze u Pani Iwony Banach musi pojawić się pies lub kot , który
to zwierz swoją ciekawością i potrzebą kopania potrafi zdrowo namieszać w
wątkach. Zyzol – pies przedziwny nas tutaj nie zawiedzie.
Co jest największą zaletą książek Pani Iwony ? Przecież nie
chodzi tutaj o samą treść- ta może wydać się co najmniej banalna . Pani Banach jest absolutną
mistrzynią czarnego humoru J.
Pamiętam ,że gdy zaczęłam czytać jej pierwszą czarno –humorystyczną książkę ,
nic nie wiedząc o autorce ani o tym , czego po niej się spodziewać, miałam
mieszane uczucia. Wątki banalne, akcja wydumana. I nagle bach! Nie mogłam się
oderwać z powodu JĘZYKA. Tak wysublimowanego sarkazmu nie spotkałam nigdzie!
Spiętrzenie przedziwnych i tragikomicznych wydarzeń nigdzie nie mogłoby się
udać jak tylko w jej książkach.
Dałam do przeczytania to facetowi, który raczej nie gustuje
w tego typu literaturze – woli kryminalno- sensacyjne lub szpiegowskie
powieści. Z średnim entuzjazmem dał się przekonać do przeczytania. Pękał ze
śmiechu i poprosił o więcej ! Czy to samo przez się nie świadczy o tym, że
warto ?
Jeśli więc szukasz czegoś lekkiego na wakacje, lub po prostu
chcesz „odlecieć” jak najdalej od średnio przyjemnej rzeczywistości – podobały ci się kryminały
np. Chmielewskiej i szukasz czegoś równie inteligentnie napisanego to Iwona Banach jest dla Ciebie. Żadna z osób , która to ode mnie dostała pod
pachę na wakacje lub po prostu gorsze dni – nie żałowała . Każda powiedziała
jedno zdanie : Dokładnie tego potrzebowałam.
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
HORMONIA – Natasza Socha
– wyd Pascal
Opowiem wam pewną historię.
Gdy miałam ok. 20 lat i wyprowadziłam się do swojego
pierwszego , za własne pieniądze wyremontowanego mieszkania , które w tym
czasie zdawało się być mi pałacem – a było
po prostu kawalerką w podłej dzielnicy i w podłej kamienicy – odwiedziła mnie
matka. I powiedzmy sobie wprost – była to raczej wizytacja niż wizyta.
Matka wkroczyła niby z uśmiechem ? grymasem? do mojej kuchni i zapytała :
- a gdzie ty masz ziemniaki?
Odpowiedziałam zdecydowanym tonem:
- mamo mieszkam sama z psem. Te dwa ziemniaki trzymam w
lodówce w pojemniku na warzywa.
Moja mama zabulgotała wymownie i powiedziała :
- miejsce ziemniaków jest w wiadrze pod zlewem.
I może nie byłoby w tym nic oburzającego gdyby nie fakt, że na drugi dzień natarczywe
pukanie wyrwało mnie z ciepłej zadumy i błogostanu a po otwarciu drzwi ujrzałam
w nich MOJĄ MATKĘ TASZCZĄCĄ POKAŹNE WIADERKO i worek… z ziemniakami. W milczącej bezsilności patrzyłam jak
triumfalnie te ziemniaki wysypuje do wiaderka i umieszcza……… pod zlewem.
Córki to mają ciężkie życie! No ale każda z nas jest czyjąś
córką, prawda? a później najczęściej matką... kolejnej córki. Znacie domy , w których rządzą od pokoleń kobiety uzależniające
od siebie kolejne kobiety ? No to witam w klubie.
Moja mądra babcia miała zwyczaj mówić „ Syn jest synem ,
póki się nie ożeni , tylko córka się nie zmieni !” I qrcze coś w tym jest.
Od najmłodszych lat kształtowane na obraz i podobieństwo
swoich matek tworzymy kalkę ich domów i wmawiamy sobie ,że to nasz wybór. I gdy
już jesteśmy tuż tuż od wyzwolenia się z tych więzów – nagle bach . Matka
zaczyna chorować , mieć różnego rodzaju problemy , a my jesteśmy odpowiedzialne
za jej stres, stan zdrowia i kontrolowanie wszelkich dolegliwości. Bo w końcu całe życie poświęcała się DLA NAS.
Żyła dla nas, ( za nas? ) i pomagała nam dzieciaki odchować ( hodować?) . No to teraz czas
na odcinanie kuponów.
Znam kobiety , które mają same 60 + a ciągle myślą oceną
matki. Nawet gdy ta matka popija już burgunda z Marią Magdaleną w doskonalszej
rzeczywistości - córka nadal zastanawia się , czy dana decyzja spotkałaby się z
aprobatą mamusi.
To jeden problem a drugi ? ………
Bez względu na to , jak atrakcyjną byłaś dziewczynką, studentką,
kobietą , matką , żoną , kochanką to w pewnym wieku – dość raptownie , często
drastycznie zdajesz sobie sprawę ,że powoli przechodzisz na stronę bycia
niewidzialną… Od przekroczenia magicznej 40+ , mimo ,że słyszysz niedowierzanie
w temacie swojej metryki – powoli nachodzi cię coraz większy smutek… coś się
kończy.
Co stało się z twoim biustem? Skąd te dołeczki na udach? Ten
nieszczęsny brzuch jakoś mniej współpracuje z mięśniami. Owal twarzy opada? Oczka jak u spaniela, burza
nieokiełznanych loków wymaga większego skupienia , bo dziwna szara farba
podstępnie wkrada się w odrosty. Podbiegłabym ale……. No przecież taksówka
jest. Ech , ubrałabym bikini ale…….co
ludzie powiedzą?
I wraca pierwszy problem – wieczna krytyka naszych matek ( które
dla naszego dobra mówią – w czerwonym ci nie do twarzy , a włosy tak nie czesz
, bo ty je masz takie liche! ) w połączeniu z powolnym uświadamianiem sobie ,
że wiele czasu minęło od ostatnich spontanicznych decyzji i raczej ich już nie
spełnimy ….
A przecież w każdej z nas , pomimo tej marszczącej się skóry
i 5 kg+ , zamknięta (zaklęta?) jest ciągle nastolatka z głową pełną
marzeń! W środku każda z nas jest gdzieś
pomiędzy maturą a studiami , chętnie poszłaby znowu na randkę ( nawet z własnym
mężem ) i zanurzyłaby nogi w fontannie…
Ale.. co ludzie powiedzą?
No więc „Hormonia” jest właśnie o tym. O próbie odzyskania
harmonii w hormonach . O tym ,że nigdy
nie jest za późno na spełnianie marzeń.
Jeśli tego córko jeszcze nie zrobiłaś to , czas zadać trudne i w
pierwszym momencie może i bolesne pytanie mamusi „ Mamo , czy ty masz
jakikolwiek pomysł na resztę swojego życia czy tylko na resztę mojego ?” .
Ryzykowne , bolesne ale i oczyszczające może być dojrzewanie
45+ ale nigdy nie jest za późno na realizowanie wiecznie odkładanych na później marzeń
– o tym właśnie jest najnowsza książka Nataszy Sochy ( którą to uwielbiam) p.t.
„HORMONIA”. Ty widzisz zmarszczki i
fałdki – dla zakochanego mężczyzny jesteś jednak najpiękniejsza i idealna . Jeśli tego mężczyzny nie ma obok Ciebie - całkiem możliwe ,że sie pojawi. Pozwól tylko. Wakacje od stereotypów czyli zjedzenie śniadania w łóżku , picie wina z gwinta
czy bieganie nago po plaży może uszczęśliwić Cię w każdym wieku i nigdy,
przenigdy nie rezygnuj z rozpieszczenia dziewczynki , która pomimo uśpienia
ciągle w Tobie gdzieś głęboko tkwi.
I jeszcze jedno . Hormonia rozpoczyna nowy , wielce
obiecujący cykl Nataszy Sochy pt „ Matki czyli córki” . Tak wiele wątków czeka na rozwinięcie,
tajemnic na rozwiązanie – że doczekać się nie mogę. Gwarantuję ,że ty też J
wtorek, 26 lipca 2016
IDEALNA – MAGDA STACHULA
wyd. ZNAK LITERA NOVA
Cóż to za debiut!!! Zapamiętaj to nazwisko a ja sobie je
wrzucam do „śledzonych”. Nawet nie pytaj , dlaczego. Po prostu MUSISZ
ZAPAMIĘTAĆ, bo inaczej ominie Cię nowy , świeży, niepokojący dreszczyk emocji .
Do rzeczy jednak:
Cztery postaci. Małżeństwo, trochę na zakręcie. Niby wszystko
gra : dobra praca, stabilizacja, piękne mieszkanie w cudownym Krakowie,
pieniądze. Do tego uroda, zdrowie , perspektywy. Sukces .
I coś tu nie gra…. Czas na dziecko a one ciągle się nie
pojawia. Kobieta zamyka się w sobie , popada w lekką paranoję, odcina od świata
.Z bólem zagląda do wózków innych kobiet, w głowie rodzą się niebezpieczne
myśli …
Mąż – kocha i nadal podziwia – jednak życie i pożycie wg rytmu płodnych dni , comiesięczne rozczarowanie ,
niemy wyrzut na pięknej wciąż lecz coraz bardziej obcej twarzy żony – zabija wszelki
romantyzm.
Kobieta ma dość dziwne hobby.
Wiesz, że w każdym prawie
większym lub ciekawszym miejscu są kamerki internetowe które jak wizjer w
drzwiach pozwalają na bezkarne podglądanie życia ludzi w wielkich miastach?
Otóż
żona, Anita , w taki właśnie sposób spędza wolny czas – po prostu siedzi przed
ekranem laptopa i podgląda ludzi na ulicach miast. Jej ulubionym miejscem jest
pewien tramwaj przemierzający praskie ulice….
Anita wybiera sobie kilka osób , śledzi ich codzienność,
tworzy historie i wciąga się w ich życie. Podglądanie przez Web kamery wciąga i
uzależnia ALE czy tylko ona śledzi ? czy przypadkiem nie jest też czyimś celem?
Kolejny bohater tej historii to Eryk, malarz i konserwator
starych mistrzów. renowator. I chyba wrabiany jest właśnie w nieczystą i niebezpieczną grę.
No i Marta. Tajemnicza pani ginekolog. Piękna, bogata,
niezależna ale i wyrafinowana, mściwa, zimna. Niejasna przeszłość, dziwna zadra w sercu, niebezpieczna
osobowość.
Z każdą stroną napięcie rośnie. Nie wiesz , co się wydarzy
ale wiesz, że zdarzy się nieuchronnie. Atmosfera gęstnieje choć pozornie nic
się nie dzieje… I ku mojemu zaskoczeniu , nie zadajesz sobie pytania „kto zabił”
a kto zginie…. Masz już ciarki? Dalej
będzie jeszcze lepiej.
To atmosfera jest największym atutem tej książki. Umiejętnie podsycany nastrój
grozy , oczekiwania na nieuchronne zło, stopniowo uwalniany strach. Nie wiesz
już którego z bohaterów chcesz ochronić, który będzie wielkim przegranym.
Thriller – choć przecież prawie do końca jedyną ofiarą śmiertelną jest zwierzę…
a się jednak boisz. Mistrzostwo , nie ?
No i mamy więc swoją przedstawicielkę nowego nurtu w
kryminale – domestic noir .
Młoda autorka, Magda Stachula ma talent godny
największych mistrzów gatunku. Tego nazwiska nie możesz przegapić. Poprzednio tak czułam się troszkę przy
czytaniu „ W ciemności” A.S.A. Harrison. Sposób pisania – to z jednej to z drugiej perspektywy
jest trochę zbliżony . Krótkie , szybkie rozdziały. Uwielbiam , gdy podczas czytania zostaję
przez autora wciągnięta nie tylko w fabułę ale i w świat dźwięków, zapachów, barw
– taką umiejętność ma pani Magda. Zachwyciła mnie.
Reasumując tytuł IDEALNA to tytuł wielowymiarowy. Idealna
kobieta po spotkaniu z równie idealnym mężczyzną rozpoczynają swoje idealne
życie. Jedyny „feler” – bezdzietność jest modus vivendi idealnej intrygi i stanowi
idealny pretekst w perfekcyjnym planie
pewnego mrocznego umysłu. Rozwiązanie jest równie idealne choć… czy istnieje w
naturze perfekcyjna zemsta?
Celowo piszę tak enigmatycznie gdyż to IDEALNA LEKTURA NA
LATO. Spiesz się, bo mam absolutną pewność, że tak twórcza i ciekawa osobowość
jak pani Magda Stachula szybko dostarczy nam nowych wrażeń. Musisz być
przygotowany więc jeśli jeszcze nie miałeś w ręce jej debiutu- to pędzikiem do
Empiku lub na stronę Znaku.
Atmosfera jak w
filmie Hitchcocka ale to usłyszysz od każdego ,kto przeczytał książkę. Świetny
materiał na scenariusz. Poszłabym do kina J
.
Bardzo dziękuję wydawnictwu ZNAK LITERA NOVA za odkrycie
przede mną tak obiecującej autorki ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







