wtorek, 10 maja 2016

SIMONA- opowieść o niezwykłym życiu Simony Kossak- Anna Kamińska


Kossakowie – cóż za niezwykła rodzina ! Po mieczu malarze, po kądzieli pisarki…

Znamienity ród, niezwykli arystokraci, otwarty dom, tabuny równie barwnych gości , specyficzny kodeks wychowywania dzieci – surowo ale w ścisłym związku z naturą, zwierzętami w pięknym , zadbanym ogrodzie.

Simona – córka Jerzego, wnuczka Wojciecha, prawnuczka Juliusza- trzech wybitnych malarzy scen rodzajowych z końmi i polowaniami w roli głównej. Była tez bratanicą Marii Pawlikowskiej –Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec.I  córką Elżbiety – piękności ówczesnego Krakowa, siostrą Glorii – równie urodziwej  i utalentowanej jak wszyscy antenaci… A ona cóż… chorowita, chudawa, dość przeciętnej urody i na dodatek bez żadnego szczególnego talentu .

Miała być czwartym Kossakiem , wdychać zapach terpentyny , na sztalugach i płótnach uwieczniać pokoleniową sławę Rodu Kossaków. Życie jej nie rozpieszczało. Poznała na własnej skórze co to głód, chłód, bieda a przecież głowę trzeba nosić wysoko gdyż noblesse oblige… I ciężko jej było z tym nazwiskiem, z świadomością, że nie dorasta do oczekiwań matki , że ciągle jest puzzlem nie z tego pudełka.

Do Białowieży pojechała tylko na chwilę – została na całe życie. Stała się silną, oryginalną i bezkompromisową kobietą. Wtopiła się w tą puszczę i rozumiała ją  jak nikt. Czy była samotna  w domu wypełnionym zwierzętami ? Spała z rysiem, jadła przy stole z dzikiem, domu pilnował dość natrętny kruk, psów ,kotów, saren , sów ilość zmienna i wymienny skład. Na ziołach i roślinach znała się jak nikt inny. Rozmawiała ze zwierzętami , szanowała je i mądrze chroniła  . I jak nikt walczyła już wtedy o zachowanie Puszczy w stanie nienaruszonym. Organizowała protesty przeciwko bezprawnej wycince drzew, popadła w konflikt z władzami na najwyższych szczeblach , obalała bzdurne teorie o szkodliwy działaniu zwierząt, o nadmiernym rozroście drzewostanów... Brzmi znajomo prawda?

Walczyła z bezmyślnym zabijaniem zwierząt podczas polowań- nie zawahała się nawet chwili- przy wielkim szacunku dla rodowego nazwiska – ostro skrytykować mężczyzn swego rodu za zamiłowanie do krwawych polowań i kolekcjonowanie trofeów myśliwskich
Do dziś można znaleźć i posłuchać  jej niezwykłych gawęd  radiowych o zwierzętach , które nagrywane były dla  białostockiego radia. Czuć w nich całą miłość i szacunek dla matki natury – odezwał się talent pisarski ciotek i babć…

Nietuzinkowa ,niezłomna, ekscentryczna. Ludzie kochali ją lub nienawidzili ale jedno było i jest wspólne – powszechny szacunek dla jej dorobku i dla niej samej.

Ogromna  szkoda, że walka o zachowanie jako unikatu na skalę światową   Puszczy Białowieskiej skończyła się wraz z jej śmiercią. Gdyby żyła – nie patrzyłaby tak spokojnie na to , jaką krzywdę rządzący pod byle pretekstem wyrządzają dziedzictwu naszych dzieci…

Niepokorna Simona – imponuje mi , zachwyca, stanowi wzór. Z jednej strony  freak wśród naukowców z drugiej wrażliwa i poszukująca akceptacji ,miłości kobieta.

Anna Kamińska nie szuka w życiu Simony sensacji, nie wchodzi z butami w jej skomplikowane relacje z mężczyzną jej życia, nie koloryzuje historii upadku rodu . To po prostu kawał bardzo rzetelnie wykonanej pracy badawczej przekazanej nam w formie przystępnej i frapującej, świetnym piórem i z doskonałym wyczuciem okraszonej świetnymi zdjęciami . Jeśli ktoś lubi czytać biografie – to ta jest jedną z najlepszych jakie czytałam.


Książkę otrzymałam w prezencie od dawnego przyjaciela. I ogromnie mu za to dziękuję.  J

poniedziałek, 9 maja 2016

SANATORIUM POD ZEGAREM – Liliana Fabisińska

Pierwsze wrażenie bywa mylące. Podobno w zaledwie kilka sekund nasz mózg wstępnie ocenia osobę z  którą się spotykamy i klasyfikuje ją na „tak” lub „nie” czyli albo dajemy jej kredyt zaufania albo od początku coś nam w niej nie gra.

Tak jest z Niną i Natalią. Wszystko między nimi zgrzyta .Nina – mylący dość skrót od staroświeckiego trochę imienia Antonina – niespełna trzydziestoletnia rzutka bizneswoman , harda baba z jajami , ostra w negocjacjach, zarządzająca sporą rodzinną firmą i zamiatająca siostry trochę pod dywan swoją osobowością -od początku jest uprzedzona wobec Natalii ,damy lat 70+, „starej panny” która w towarzystwie pelargonii pod pachą stanęła w progu pokoiku sanatoryjnego obwieszczając, że ten miesiąc spędzą razem połączone nieszczęsnym losem rekonwalescenta w ciechocińskim sanatorium. Młodszą kierują stereotypy – starsza pani z pewnością będzie ograniczała jej aktywność ( kontrakty same się nie dopną!, telefony nie wykonają a firma bez zarządzającej prezes na pewno padnie) , starsza zaś zastanawia się , na ile może młodszej zaufać i wciągnąć w skomplikowaną operację zniknięcia na dobę z sanatorium o ostrym szpitalnym rygorze by rozwiać wątpliwości w sprawie , która na swoje rozwikłanie czeka już 50 lat a jedyna możliwość potwierdzenia hipotezy trafia się w ciągu najbliższych kilku dni a wręcz godzin. Żeby nie było tak prosto – panie wplątują się przypadkiem w kryminalną historię z morderstwem w tle a wisienką na torcie jest dołączenie do tej ekipy niezwykłej inteligencji psa… i gra w podchody z personelem sanatorium ( wszak ŻADNYCH ZWIERZĄT –naczelnym hasłem polskiej służby zdrowia) rozkręca się na dobre. 
Wymuszony sojusz pokazuje ,że tylko krowa nie zmienia poglądów, stereotypy należy przełamywać a mariaż wieku i przebojowości , kobieca solidarność i zaufanie  przyniesie nieoczekiwane pozytywne relacje i emocje tak bardzo potrzebne każdej z nas…

Z tych moich krótkich „żołnierskich” słów wnioskować można, że „Sanatorium” to  raczej komedia pomyłek i historia rodem z Joanny Chmielewskiej. Nic bardziej mylnego! Poza wątkiem kryminalnym i dość zabawnym humorem sytuacyjnym Pani Fabisińska daje nam świetne studium socjologiczne społeczności sanatoryjnej, do tego wysublimowana  obyczajowa część o życiu i wyborach nie zawsze własnych Natalii, no i łamanie stereotypów – bo ludzie 70+ mogą mieć więcej wigoru , kreatywności i doświadczenia niż byśmy się spodziewali, zagonione panie z biznesu w wirze walki o zlecenia przegapić mogą sprawy istotniejsze a wszystkim na dobre wyjdzie adoptowanie zwierzaka – bo on lepiej niż tabletka koi skołatane nerwy.

 „Sanatorium pod zegarem” rozpoczyna nową serię wyd. Filia „Jak pies z kotem” – zdecydowanie będę jej sekundować. Drugiej części „Sanatorium” doczekać się nie mogę. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej lektury na ten piękny , majowy weekend. Sanatoryjny język kwiatów  J – majstersztyk. Opowieści o botanice na średniowiecznych polichromiach wciągnęły mnie bardzo , przeszukałam od razu wszelkie informacje o Wita Stwoszu i ołtarzu krakowskim, wkręciłam się w skomplikowaną symbolikę roślin.


Wracając więc do pierwszego, często mylnego wrażenia – tutaj zarówno piękna okładka – a okładki wydawnictwa Filia są absolutnie urzekające – jak i zaufanie do nazwiska autorki – wcześniejsze „Śnieżynki” wywołały u mnie  bardzo silne emocje(   książka , którą każdy szczególnie w naszym kraju przeczytać powinien ) absolutnie mnie nie zawiodły. Nie ma w niej ani jednego  zbędnego wątku , w tych blisko 500 stronach nie jest nadmiernie przegadana, nie męczy , nie nuży. 

Sączysz łyk po łyku jak pyszną herbatkę owocową z miodem i goździkami a ona rozlewa się w ciele i rozgrzewa wszelkie emocje … 
  Tęskniłam za taką książką, polecam gorąco . Zachwyca . Zostawia ten ulotny uśmiech i słońce pod powiekami… Czekam na kolejny tom niecierpliwie !

czwartek, 5 maja 2016

ZA DRZWIAMI PAŁACU –Cay Garcia


W ostatnich miesiącach naszą telewizję zalewają wręcz filmy z arabsko-tureckim przepychem w tle.
 Piękne, wypielęgnowane kobiety , otoczone służbą , żyją beztrosko za murami pałaców czy willi i jedynym ich zmartwieniem jest tropienie kochanek męża.
Jeśli żony poślednich bogaczy tak żyją, jaki przepych musi otaczać prawdziwą współczesną arabską księżniczkę? Jakie tajemnice kryją się za zasłonami abaji i murami tajemniczych złotych pałaców Bliskiego Wschodu?

Cay Garcia to pseudonim  kobiety  ukończyła elitarną szkołę dla kamerdynerów i została asystentką  księżniczki Arabelli w Arabii Saudyjskiej . Swoje doświadczenia kilkunastomiesięcznej pracy dla niej odkrywa nam w książce „ Za drzwiami pałacu” a uchylając  rąbka ukrytych tajemnic sama naraziła  się na zemstę mściwej księżniczki i stąd ten pseudonim.

Praca dla księżniczki to taniec na czynnym wulkanie – nigdy nie można przewidzieć , kiedy trzeba się ewakuować bo wybuchnie. Podczas gdy w naszej kulturze wiemy wiele o mobbingu , prawach kobiet, równości , szacunku…  Cay , kobieta świetnie wykształcona , niezależna staje nagle w obliczu niezwykłego wyzwania – dostosowania się do kultury obcej nam a wręcz wrogiej  kobietom XXI wieku.

Księżniczka , której półki uginają się od ubrań , torebek i butów największych światowych projektantów –  na pewno większości nie założy, przecież prawie nie opuszcza swojej sypialni…Jej szafy kuchenne zapełnione są najdroższymi przystawkami i potrawami najbardziej elitarnych produktów światowych , codziennie zresztą wyrzucanych na śmietnik bo termin ważności się kończy – równocześnie za każdą zmarnowaną rzecz , za każdą wysłaną  przez swoje ubogie służące do domu paczkę- każe potrącić podwładnym  z pensji . Oczekuje uniżonej służalczości i boskiego uwielbienia ale gardzi kobietami w swoim otoczeniu, szpieguje, podsłuchuje i przeszukuje prywatne bagaże. Surowe zasady panujące w pałacu powodują stały terror, strach , brak zaufania .

Kobieta opływająca w biżuterię , majątek oraz otoczona  tresowanymi niewolnikami – despotycznym zachowaniem koi własne kompleksy, brak miłości, osamotnienie. I gdy Cay nie jest w stanie już dłużej tego wytrzymać , próbuje ocalić minimum swojej prywatności i wymóc odrobinę poszanowania własnej godności – staje się kolejnym celem bogatej frustratki. Pomyślisz sobie – proste – przecież wystarczy złożyć wypowiedzenie i wrócić do kraju- nic bardziej mylnego. W momencie przekroczenia granicy Arabii Saudyjskiej widzisz ostatni raz paszport, za zerwanie kontraktu grożą ci rujnujące kary …  A księżniczka ma swoje sposoby by zatrzymać w nieskończoność pracownika przy sobie.

Zapomnij byś bez jej wiedzy i pozwolenia poszła do lekarza. Kontakty pomiędzy pracownikami podlegają ścisłej kontroli - nie dopuszcza się do zaprzyjaźnienia i wspierania. Wzajemne konfliktowanie stanowi nie tylko rozrywkę księżniczki ale jest elementem misternej gry utrzymującej personel w strachu a strach przed karą rodzi wzajemne donosicielstwo.

Księżniczka gnuśnieje, lata lecą , samotność coraz bardziej dokucza. Dręczenie służby , wymyślanie afer i tropienie niesubordynacji to codzienność złotego pałacu , który jak złota klatka dusi coraz silniej każdego w swoim wnętrzu..

Nadal zazdrościsz baśniowej księżniczce ?

W kraju gdzie za kradzież obcina się dłoń, za dotknięcie ręki mężczyzny możesz trafić do więzienia , wypicie lampki alkoholu jest przestępstwem najwyższego ciężaru – kobieta z naszego kręgu kulturowego ma najpierw wrażenie życia w Matrixie a potem gardło ścina strach i stres.
W ciągu roku średnio 16 kamerdynerek przewija się przez służbę w pałacu. Sądzisz ,że przesadzają?
Jedna z nich nie wytrzymała. Opisała to , co przeżyła językiem wyważonym,  starając się zrozumieć powody okrutnego zachowania swojej chlebodawczyni .
 Kraj kontrastów wciąga i odpycha równocześnie. Jaką cenę musiała zapłacić Cay Garcia za lukratywny kontrakt i co musiało się wydarzyć, by odzyskała swoją wolność osobistą – dowiesz się, gdy przeczytasz jej wspomnienia. Świetna powieść na weekend. Wciąga ale i zyskujemy wiedzę o kobietach po obu stronach tego magicznego muru – bajecznie bogatych arystokratek arabskich oraz ciężko pracującej służby – nierzadko wysoko wykształconych Europejek szukających przygody oraz po prostu wolności finansowej , którą ma im dać świetna posada za dobre pieniądze .


Jak zakończyła się historia Cay dowiesz się po przeczytaniu. A ja – jak bohaterka książki- wciąż nie mogę otrząsnąć się z wizji hord zagłodzonych i chorych kociąt tak  okrutnie traktowanych przez Arabów…
Książka wydana przez wyd. ZNAK LITERATURANOVA - bardzo dziękuję za udostępnienie ! 

niedziela, 1 maja 2016

BYŁY SOBIE ŚWINKI TRZY- Olga Rudnicka

Gdy masz lat 20, twarz anioła, figurę modelki i niewielkie życiowe doświadczenie a spotykasz na swojej drodze bogatego biznesmena, prawnika czy rekina półświatka -wpływowego, bogatego i ustosunkowanego , przed którym drżą prominenci stolicy  a na dodatek taki człowiek ofiaruje Ci małżeństwo – masz wrażenie ,że świat właśnie runął Ci do stóp i ofiarowuje najlepsze czekoladki. Baśniowych perspektyw nie przyćmiewa Ci podsunięty do podpisu dokument intercyzy- wszak będziecie żyli długo i szczęśliwie ,prawda? Lata jednak lecą, ty przestawiasz się na funkcje reprezentacyjne,ewentualnie wielofunkcyjnego robota organizującego obowiązki kalendarzowe swego pana, może masz do ogarnięcia dzieci… ale już wiesz, że twoje zdanie dla niego- wszechmocnego współmałżonka- się nie liczy ,twoje ciało zdradza upływ czasu i mimo ,że wiesz, iż nie jesteś jedyną kobietą w jego życiu ( i nie mam tu na myśli mamusi) … musisz zagryźć zęby, milczeć i znosić… i wtedy przypominasz sobie ,że nie masz nic. Ani pracy, ani domu, ani własnych pieniędzy.
 INTERCYZA…
Trzy takie właśnie kobiety, bywające na tych samych przyjęciach dokładnie w roli spinki u mankietu,  uświadamiają sobie kruchość podstaw swojego bytu. Oczy mężów uciekają w kierunku młodych hostess, rozmowy z nimi bardziej przypominają wydawanie komend niż wspólną wymianę poglądów.
Trzeba coś zrobić tylko co? No najfajniej by było być bogatą wdową dziedziczącą fortunę męża tylko … intercyza, ukryte szemrane interesy , majątek nie tak łatwy do określenia bez pomocy… właśnie, kogo?
Na te wszystkie pytania panie muszą sobie szybko odpowiedzieć i znaleźć sojusznika… najlepiej kobietę. Wspólny cel łączy je w specyficzny… delikatnie mówiąc zabójczy wręcz sojusz, którego skutek będzie wręcz nieprzewidywalny. Dodajmy genialne wręcz poczucie lekko sarkastycznego czarnego humoru autorki, wszystko cudownie spięte przez PRZYPADEK i mamy najnowszą powieść z gatunku komedii kryminalnej Olgi Rudnickiej. Blondynka o błękitnych oczętach nie musi być naiwna, zmuszona do działania pani domu może odkryć w sobie świetną bizneswoman a pani prawnik to lepiej na odcisk nie nadepnąć bo może się mścić…
Jak na pierwsze spotkanie z tą autorką jestem bardzo zadowolona. Przewertowałam już strony internetowe i wiem ,że niebawem zakupię kolejne.


DZIEWCZYNA Z ANIOŁEM- Agnieszka Krawczyk

Lubicie kryminały trochę retro? No to książka dla Was. Wróciłam do niej po jakimś czasie i nie żałuję.

Niekiedy jesteśmy świadkami wydarzeń ,których motywy i rozwiązania podawane do publicznej wiadomości , nie do końca odpowiadają naszemu przekonaniu co do przyczyn i bohaterów czy sprawców… Tak też jest i w tej historii.. 
Po latach taka nierozwiązana opowieść męczy naszego bohatera i postanawia wyrzucić z siebie swoje podejrzenia i domysły , by ulżyć choć trochę własnemu sumieniu i poszukać odpowiedzi na pytanie , czy wtedy , w okresie  Triduum Paschalnego 1959 roku , mógł inaczej reagować i czy  mógł zrobić cokolwiek , co pomogłoby odnaleźć prawdziwego odpowiedzialnego za zbrodnię…

Filip, szesnastoletni gimnazjalista, mieszkaniec starej , krakowskiej kamienicy ,skrycie podkochuje się w ekscentrycznej Iwonie  Horn, uczennicy tego samego gimnazjum ale i córce prominentnego prokuratora socjalistycznej nomenklatury. Chłopiec ma swoje grono dość oryginalnych przyjaciół, „męskie” tajemnice. Rodzinny dom naznaczony jest tajemniczą przeszłością jego taty a ważnym elementem codzienności jest choroba ukochanej młodszej siostry . Filip jest także ,pomimo swojej nieśmiałości, członkiem kółka teatralnego i bierze udział w przedstawieniu wystawianym przez szkołę. Główną rolę kobiecą gra w nim obiekt jego westchnień czyli tajemnicza Iwona Horn… Filip nie jest jedynym chłopcem podkochującym się w tej dziewczynie ale ona wydaje się być nie zainteresowana żadnym z adoratorów w tym sensie, w jakim są nią zainteresowani oni…

I nagle , w Wielki Piątek Kraków obiega przerażająca wiadomość. Młoda dziewczyna zostaje zamordowana w rodzinnym mieszkaniu, w tajemniczych okolicznościach.  Domniemany sprawca szybko zostaje ujęty a przyczyną ma być zemsta na córce prokuratora z przyczyn osobistych .
Czy jednak Filip i grono jego znajomych są przekonani o słuszności milicyjnych ustaleń? Czy Iwona nie kryje innej ,przerażającej , szokującej tajemnicy ? czy w ówczesnym Krakowie powiązania świata polityki i sex biznesu nie przypominają nam dzisiejszych ?
Na te i inne pytania odnajdziesz odpowiedź ( choć nie do końca)w książce.


Co dla mnie było i jest zaskakujące? Zdecydowanie wszechstronność pisarki.  Agnieszka Krawczyk z ogromną lekkością porusza się zarówno w romansie, powieści obyczajowej ,komedii ( Morderstwo Niedoskonałe – absolutnie mój hicior)  jak i w kryminale. Autorka musiała naprawdę się dobrze przygotować do tak solidnego szkicu rysu historycznego. Chylę czoła. Do tego cała historia opisana jest bardzo spójnie , realnie , wciągająco . To dla mnie to  Agnieszka Krawczyk jaką lubię najbardziej . Wiem ,ze grono jej wielbicielek najbardziej powiększyła Saga Kwiatowa czyli historie bardziej romantyczno – romansowe, ale jeśli chcecie spojrzeć na autorkę z innej strony – kryminały pokażą wam  , jak szerokie ma możliwości. Oczywiście czekam na kolejne . Czego sobie i Wam oczywiście życzę  ;-) 

środa, 13 kwietnia 2016

ELŻBIETA II – O CZYM NIE MÓWI KRÓLOWA?- Marek Rybarczyk



Czy patrząc na fotografię ostatniej wielkiej Królowej tego świata , siedzącej majestatycznie w fotelu ,  za jej plecami  w tle najczęściej otaczonej przez męża Filipa, syna Karola i tego najważniejszego  i ukochanego wnuka  ksicia Williama- podejrzewasz choć jak wielkimi są dziwakami, ekscentrykami  i jakie pod woskowymi uśmiechami chowają się natręctwa i małe obsesje?

Wyobrażasz sobie Elżbietę, królową, która z jednej strony przeżyła siedmiu papieży, dwunastu pierwszych premierów, spotykała się z największymi tego świata ALE  konie są ważniejsze dla niej niż ludzie, psy stawia przed członkami rodziny, chętnie strzela do jeleni,  sama ubrana w chustkę i prochowiec  łapie w balmoralskiej jaskini nietoperze…?

Sztywny jak kij , wysoki małżonek Filip – spróbuj zobaczyć go oczami swojej wyobraźni  nago , w damskim, kelnerskim fartuszku jedynie -jak podaje  do stołu zakąski kumplom w trakcie  wybujałych seksualnie przyjęć organizowanych regularnie w ścisłym gronie wysoko postawionych osób ze świata polityki , biznesu i kultury... – a przecież to  ojciec przyszłego króla , mąż największej współczesnej Królowej.

A Karol- ekscentryk z przerośniętym ego, wiecznie czekający na w kolejce do tronu , gadający do roślin w ogrodzie , pro-ekologiczny książę z jednej strony skąpy tak bardzo ,że chodzi w pocerowanych gaciach – z drugiej wymagający by  codziennie służba gotuwała  mu mnóstwo jaj na twardo – z których on wybiera JEDNO , o dość brązowej skórce … na swoje śniadanie. Zakochany bez pamięci w Camilli ,  powszechnie nazywanej kobietą – koniem, szukający w jej ramionach chyba bardziej uczuć matki niż żony- za co zdecydowanie odpowiada przedziwny , bezduszny sposób wychowywania dzieci w rodzinie Windsorów…

I  cień księżnej Diany- przez te 18-ście  lat od jej tragicznej śmierci wiszący milcząco nad Monarchią i  choć rugowany przez cały sztab PR-owców Królowej i dworu-  naznaczył i wymusił zmiany w wizerunku Rodziny .Beneficjentką ich zostanie  księżna Kate czy Lady Di bis zdaniem niektórych- jej trochę uwspółcześniona ale i poprawiona wersja – dyskretniejsza, posłuszniejsza , poprawniejsza. Nie miałaby jednak szans na szczęście , gdyby nie to , co dla niej wywalczyła jej popularna kiedyś dziś powoli zapominana , teściowa. Swoją drogą zauważyłeś może , jak sprawnie usunięta została pamięć o Dianie wśród rodziny królewskiej ? Nawet przy narodzinach wnuków nie wspomniano o niej choć słowem, grobu jej nigdy nie odwiedził Karol,  prócz dość kuriozalnej fontanny żadne miejsce w Anglii  nie nosi jej imienia.

Elżbieta za parę dni kończy 90 lat… „Firma” , którą zarządza wraz z jej odejściem powoli przejdzie w fazę zmierzchu.Już teraz Windsor Palace to rodzaj skansenu w którym w odrealnionych nieco warunkach żyje grupa ekscentryków pomimo wszelkich prób nie umiejąca bardziej otworzyć się na zewnętrzny świat i nie znajdująca sposobu na inne zaistnienie Monarchii w dobie zmieniającego się tak szybko świata.

Jakie znaczenie dla Brytyjczyków ma fakt posiadania Królowej? Czy naprawdę jest tak kochana przez naród tak ,  jak nam się wydaje? Ile jeszcze lat uda się utrzymać przy życiu ten teatr spinający współczesność z odchodzącą w niebyt epoką sprzed wojny?

Jakie jeszcze trupy w szafie chowa Królowa?

Marek Rybarczyk to nie rządny sensacji pismak z "Pudelka" czy innej, podobnej, kolorowej prasy goniącej za skandalem. Jako wieloletni korespondent w Londynie, dziennikarz BBC , publicysta Newsweeka  i autor pisujący do m.in. POLITYKI  czy FOCUSA przez wiele lat swej dziennikarskiej pracy codziennie śledził skryte życie Królowej. Udało mu się stworzyć niezwykły portret jednej z najciekawszych postaci obecnego świata , najdłużej w historii rządzącego władcy, najbardziej tajemniczej , kochanej i nienawidzonej równocześnie, pracowitej ale i zdziwaczałej osoby na tle zmieniającej się rzeczywistości. Efekt jest zaskakujący i powalający.

Powiem tak- czytałam kilka biografii Elżbiety II – żadna z tą nie może się równać. Jeśli z mojej notatki odniosłeś wrażenie ,że autor pisze wyłącznie o skrywanych i wstydliwych incydentach dotyczących życia Royalsów- przepraszam.  Właśnie ukazanie ,że uciekanie w dziwactwa było i jest po części efektem ubocznym i odskocznią od  konwenansów, rutyny oraz oczekiwań , jakie wobec nich mają obywatele Brytanii ale i Europy – jest ogromną wartością książki.

Pierwszy raz  dzięki właśnie tej książce zobaczyłam żywych ludzi, świat który odejdzie wraz z Królową ,mam inne spojrzenie i  mogę przewidzieć jak wyglądać będzie monarchia za jej następcy i w duchu liczę ,że nie będzie to Karol …


Książka udostępniona mi przez wydawnictwo ZNAK ale naprawdę gorąco zachęcam do czytania. Powiem jeszcze że będzie świetnym prezentem np. na Dzień Matki – bo czyta się jak sagę, powieść, kryminał i komedię w jednym  ;-) a równocześnie poznajemy kawał historii. 

wtorek, 5 kwietnia 2016

CZEGO UCZĄ NAS UMARLI – Philippe Charlier
- czyli patolog na tropie zagadek historii

Życiem naszym rządzą stereotypy. Pokutuje w nas utwierdzany przez lata pogląd  ,iż  historia człowieka , jego rozwój i człowieczeństwo rozpoczyna się wraz z chrześcijaństwem i wkroczeniem Kościoła, jego uczonych mnichów oraz przede wszystkim ideologii jedynie słusznej miłości bliźniego. Wcześniej człowiek co najwyżej mógł kopać w ziemi kością z biodra bawołu i dziwić się ,że ktoś obok niego umiera z niewiadomych przyczyn.

Philippe Charlier , znakomity francuski patolog detektyw w krótkich esejach – obrazach przedstawia nam wyniki badań przypadków , do których  oceny został wezwany. Są wśród nich i efekty obdukcji szczątków zmarłych z czasów prehistorycznych jak i znanych nam z historii postaci historycznych jak Robespierre , Agnieszka Sorel , Ryszard Lwie Serce czy Joanna D’arc i jej rzekome szczątki pieczołowicie przechowywane w formie relikwii.

Obrazki utrwalone nam przez filmy w typie „ Walka o ogień” pokazują  dość prymitywne klany ludzi usuwające ze swoich gron istoty np. słabsze, zdeformowane i chore. Patolog wyraźnie wskazuje ,że nawet w takich społecznościach udawało się przetrwać i przeżyć osobnikom po np. trepanacji ( udanej) czaszki! Żyły i cieszyły się opieką osoby z zespołem Downa! Czy deformacjami kończyn.
 Czyż nie zmienia to naszej optyki ?

Ciekawe wnioski wysuwa tez patolog na podstawie badanych nekropolii różnych izolowanych i zamkniętych społeczności – np. wyspiarskich , zdziesiątkowanych przez np. epidemię świnki czy ospy.

Wiele dla mnie osobiście ciekawych informacji wyniosłam z przeczytania  analizy badań kości oraz maski pośmiertnej Robespierra- wyniki podzieliły Francuzów z których część zarzuciła autorowi  celowe podkreślenie brzydoty Wielkiego Nieprzekupnego z powodów ideologicznych ( brzydota charakteru wyrysowana na twarzy ) – a przecież istniejące pomniki i wizerunki tego nie pokazują. Dla patologa choroba sarkoidalna jednak była  wyraźna i niezaprzeczalnie odciskająca zmiany na twarzy polityka.


Lektura znakomita. Czyta się jednym tchem.  Bez zbędnych upiększeń- czyste badanie, argumenty , wnioski.