poniedziałek, 7 sierpnia 2017


OKNO Z WIDOKIEM – Magdalena Kordel, wyd. SOL


Pamiętasz, jak czytałeś „Szatana z siódmej klasy”? Podobał ci się cykl filmów „Jak u Pana Boga za piecem?” No to to jest książka dla Ciebie.

Róża, trzydziestoletnia wykładowczyni uniwersytecka, bo aferze damsko-męskiej której to stała się bohaterką, rzuca pracę i ucieka a raczej wraca na swoje śmieci, do miejscowości Malownicze, gdzie się wychowała i gdzie nadal mieszka jej babcia – zielarka ze swoim nie -mężem.

Ma tam swoje ulubione miejsca- jak np. figura św. Antoniego na rozstaju dróg, ma układy z ogródkowym diabłem, to dla niej coś w typie „miejsca mocy” gdzie ładuje akumulatory i potrafi z dystansem spojrzeć na życie i ludzi. Tym razem jej ulubione potrzebuje jej pomocy. Miejscowy „Janusz biznesu” postanawia zrównać z ziemią intratny teren w koło św. Antoniego i postawić  tam jakąś inwestycję ( Szyszko w kniei?) Róża jako kobieta przedsiębiorcza postanawia zaradzić problemowi i wraz z częścią społeczności uratować swoje ukochane siedlisko i miejsce.
Sprowadza z uniwersytetu profesora wraz z ekipą studentów , którzy w ramach praktyk rozpoczynają eksplorację terenu poszukując stanowisk archeologicznych.

Róża odnawia wszystkie znajomości z młodości, jak to w zaściankach bywa – z burmistrzem, proboszczem i policją , porządkując sprawy wsi robi też cięcia i porządki we własnym życiu.
Może to i przesłodzona historia- szczególnie finalny happy end- ale czy nie tego szukasz w czasie wakacji?


Ciepła , rodzinna atmosfera, nic cię nie wyczerpie emocjonalnie, bać się nie będziesz, frustrować również a po zamknięciu ostatniej strony z uśmiechem spojrzysz na najbliższych, wybaczając im i gderliwość i nadopiekuńczość , bo w końcu każdy ma takie korzenie na jakie zasłużył, prawda?  

niedziela, 6 sierpnia 2017

KOBIETY CIĘŻKICH OBYCZAJÓW – Natasza Socha, wyd. Pascal


Pamiętacie „Dziewczęta z Nowolipek”? czytałyście „Hormonię” i „ Dziecko last minute”? No to jeśli do dalszych losów ulubionych bohaterek czyli Konstancji, Kiry i oczywiście Kaliny dorzucicie wątek troszkę jakby z klasyki Gojawiczyńskiej – otrzymacie piękną powieść obyczajową z wątkiem sentymentalnym opisującym Warszawę lat dwudziestych , sytuacji społecznej kobiet, ich możliwości oraz tego , co skrywało się za drzwiami alkowy. Trzecia część cyklu jak klamra pięknie spina cały tryptyk a informacje wyjaśniają i uzupełniają nam to wszystko , co już wiemy. Ale do rzeczy:

Konstancja-Kalina-Kira – ciąg pokoleniowy silnych , niezależnych kobiet. Każdą z innego powodu los zmusza do radzenia sobie samotnie z życiem i macierzyństwem – wszak każda rodzi córkę którą wychowując samotnie uczy właśnie tej samodzielności i głębokiego przekonania o tym, że w życiu mają tylko siebie a mężczyzna … cóż, chorągiewka na wietrze, która nawet przy lekkim powiewie łamie się jak zapałka. Kobiety przekazują sobie genetycznie nie tylko oryginalną urodę, inteligencję i magnetyzm w stosunku do płci odmiennej ale jeszcze coś – heterochromię iridis – różnobarwność tęczówek, która to niezwykłość intryguje kolejnych mężczyzn i przyciąga jak ćmy do światła.  
Kobiety kochają się, wspierają choć nie jest to takie jednoznaczne i widoczne na pierwszy rzut oka. Relacje są trudne, rozmowy jakby niedokończone, pełne tajemnic, pretensji. Wzajemnie uzależnione emocjonalnie, ocierając się o skrajności miłości i nienawiści, nieporadne w kontaktach między sobą – trwają jednak wciąż przy sobie i na swój sposób STARAJĄ SIĘ. Z różnym wynikiem.

Mężczyzn w koło nich jest od zawsze sporo. Czy jednak potrafią nawiązać głębokie relacje? I gdzie ta przyczyna? Która pierwsza została tak głęboko zraniona, że zatruła wątpliwościami kolejne pokolenia?

Poznajemy pierwszy raz protoplastkę rodu nietuzinkowych kobiet, jej motywacje i wybory które miały wpływać na całe pokolenia swoich potomnych….
Kwiryna vel Luiza może i miała inny wybór, mogła starzeć się w zakładzie galanterii kobiecej i z tygodnia na tydzień bać się o to ,że nie starczy jej pieniędzy na kolejny tydzień czynszu i życia.  Dzięki niej wchodzimy w  świat ekskluzywnych dam do towarzystwa zwanych często paniami „lekkich obyczajów” …. Ale… na pewno lekkich? Świat pruderii, podziału między możliwościami mężczyzn i kobiet, wiedzy na temat spraw intymnych – pięknie opracowany przez autorkę- głęboki ukłon w stronę pracy badawczej.

Pięknie opowiedziana historia. Moim zdaniem najlepsza z wszystkich części – choć każda dla mnie była niesamowitym kąskiem.

Jak Natasza Socha pięknie pisze! Język cudeńko. Nie ma zbędnego wgłębiania się w szczegóły W tej historii jest dokładnie tyle słów ile być powinno. Nie ma dłużyzn, nadmiernej czułostkowości czy sentymentalizmu. Wszystko jest dokładnie takie jak ma być – a rzadko mam takie wrażenie.
I ten koniec… Czy Kira przerwie kiedyś fatum swojego dziedzictwa? Z jednej strony wiemy ,że słusznie dostała po łapkach. Z drugiej – niepokój o to jak poradzi sobie w przyszłości nie pozwala o niej przestać myśleć. Czy geny prababki są w niej na tyle silne by umiała zbudować na zgliszczach nową siebie?

Ciężko mi rozstać się z tryptykiem Nataszy. Wrócę do niego niebawem. Naprawdę jedna z lepszych lżejszych historii jakie miałam ostatnio w ręce.


Mówiłam ,że gorąco polecam? No to nie gorąco. OBOWIĄZKOWO. 

CZARNA MADONNA – REMIGIUSZ MRÓZ, WYD Czwarta Strona


Mój pierwszy „Mróz” no i mam zagwozdkę. Spodziewałam się wielkiego WOW a tu takie lekkie 3+lub 4- raczej.  .. Ale od początku

Kupiłam, bo przyciągnęła mnie naprawdę świetna okładka. Do tego dopasowana i tematyką, i kolorystyką zakładka. No cacuszko na półce.
Zapowiedzi również – że horror z religią w tle w stylu S.Kinga , że po przeczytaniu nic już nie będzie takie samo , sam autor sugeruje ,że się wręcz bał pisząc to. Pomyślałam: polskie Anioły i Demony, fajnie, biorę.
No i czytam.

A tu były ksiądz po dyspensie biskupiej układa sobie życie na nowo. Zaręczony, z problemami finansowymi, czuję się jednak jakoś związany z Kościołem i ma do tego prawo.  Wycieczka wykupiona z narzeczoną do Izraela tuż tuż ale obowiązki czy raczej problemy finansowe sprawiają, że tylko narzeczona wylatuje. Nad ranem budzi go telefon z informacją, że samolot zaginą i nie ma z nim kontaktu… Informacje dostaje od swojego ojca – i zupełnie nie wiadomo, dlaczego zapomina sobie, że przecież tato od roku leży w grobie.  Nie przeszkadza im to jednak zjeść wspólnie hot dogów itp. I niby tutaj zaczyna się dziwne zmieszanie czasów, nadprzyrodzonych zdarzeń, emocji, lęków i niewytłumaczalnych zjawisk.

Wszyscy bliscy zaginionej narzeczonej skupiają się wokół bohatera, Filipa, który dostaje dziwne znaki z zaświatów. Ponieważ jest byłym księdzem interpretuje to od razu dość trafnie – ingerencja Szatana. I tylko on jeden tą zagadkę może rozwikłać poszukując innych katastrof o podobnym przebiegu które łączy jeden element – w lukach przewożony był obraz Czarnej Madonny (spoko, jest ich więcej, nie chodzi o tę Jasnogórską)
Cóż… Filip dostaje wolne od szefa z powodu stresu,? (nikt z osób w książce nie pracuje )przeszukuje internet  i musi uporać się z demonami ,które nawiedzając go wyniszczają jego ciało i psyche. Wspiera to siostra narzeczonej, w której ów bohater się kocha.
I generalnie tak przez 460 stron.

Scena egzorcyzmowania Kingi, podczas której demony robią bohaterowi wykład z ciemnej historii Kościoła – parodia. No inaczej nazwać się nie da.

Powiem tak, przeczytałam w jeden dzień, bo wchodzi gładko i szybko. Poza tym chciałam skończyć licząc po cichu na jakieś wielkie zaskoczenie. Historyjka to kompilacja wszystkiego co znamy z filmów takich jak Egzorcyzmy Emily Rose czy Anneliese Michel. Z wątkiem polskim po prostu.
Dupy nie urywa, nocy ze strachu nieprzespanej mieć nie będziecie, straszyć was nic nie będzie.

Jeszcze raz ukłon na wydawcy za ogromną estetykę, przeczytać się da ale nie spodziewajcie się czegoś bardziej oryginalnego. 

wtorek, 1 sierpnia 2017

WE WSPÓŁNYM RYTMIE – Jojo Moyes, wyd. Między Słowami


Umarła ta Miłość. On- jakby odcięty od jej życia, odsunięty na boczny tor, ucieka w swoje pasje : fotografię i dopieszczanie remontowanego przez siebie domu, który jakby coraz mniej jest ich wspólnym. Ona , ambitna prawniczka, skupiona na pracy, poirytowana wianuszkiem fotomodelek ciągle otaczających jej męża, powoli wycofuje się w życie i ramiona kolegi z pracy.

Informacje zastępują rozmowy, podróże służbowe pod byle pretekstem, mijanie się w drzwiach. Nie patrzą w tym samym kierunku, nie stwarzają niczego wspólnego…

Czternastoletnia Sarah – życie od zawsze gra z nią nie fair. Cały swój czas dzieli pomiędzy szkołę i stajnie, zrobi wszystko by spełnić marzenie umierającego dziadka i zostać jeźdźcem w elitarnej , francuskiej szkole. Tak bardzo skrzywdzona,że nie wierzy nikomu, nie prosi o pomoc, nie mówi już nikomu prawdy – bo i tak nie warto. Ma tylko siebie i konia, o którego musi się zatroszczyć a nie jest to łatwe gdy ma się tylko 14 lat i brak środków do życia.

Los krzyżuje ścieżki tej trójki w domu , którego sprzedaż przypieczętuje ostateczne rozstanie Natashy i Maca, małżeństwa w rozpadzie. Przez moment muszą się prawnie zaopiekować Sarą ale żadne z nich nie angażuje się w to na tyle, by dostrzec prawdziwe problemy dziewczynki.
Gniew i zraniona duma popycha ludzi do robienia rzeczy , których tak naprawdę nie chcą. Wzajemny brak zaufania blokuje słowa i prawdę. Wszyscy w tym układzie doszli do ściany za którą drogi nie widać.

Czy miłość to tylko słodkie „buzi buzi” i czy można jej się nauczyć tak , jak uczy się układać konia do jazdy?  Pokora jeźdźca , wiedza przodków powoli prowadzi powoli do odkrycia ,ze Miłość to nie słowa a kompilacja szacunku, najlepszej opieki , stałości , uczciwości i dobroci – nawet wbrew drugiej osobie.
Czy nieufna dziewczynka w trudnym wieku i w przełomowym momencie swojego młodego życia pomoże odnaleźć jeszcze wspólną drogę dwójce zranionych i raniących się ludzi?

Hippika to elitarne i drogie zajęcie. Inspiracją do powstania książki była historia filadelfijskiej dziewczynki z biednego przedmieścia, która tak bardzo kochała konie, że cały swój czas spędzała w okolicznych stajniach i dzięki swojej determinacji i odwadze została wybrana do drużyny Polo Philadelphia Black Cowboys , lecz los z tej szansy już nie dał jej skorzystać – wraz z rodziną została zamordowana w gangowych porachunkach.

Niekiedy pasja lub sport pozwalają dzieciakom trzymać się z dala od kłopotów . Wielu takiego szczęścia nie ma.
Historia tej trójki ludzi na zakręcie warta jest poznania.

Polecam szczególnie na wakacje. 

niedziela, 23 lipca 2017

 PRZECZUCIE – Tetsuya Honda, ZNAK Litera nova.


„Jeśli gwóźdź wystaje – prosi się o młotek” ta reguła od lat najmłodszych wpajana jest każdemu Japończykowi. Ich światem rządzą żelazne zasady posłuszeństwa, dyscypliny instynktu stadnego. Zhierarchizowane, z podziałem na role, z przepaścią między kolejnymi szczeblami kariery w korporacjach. Każdy pionek ma własne miejsce, każdy trybik obraca się w z góry przewidywalnym rytmie.

Czy w takich warunkach młoda, niespełna trzydziestoletnia pani (już) komisarz , do tego ładna, sprytna , sprawna , bardziej fizycznie nadająca się na gejszę lub aktoreczkę niż kobietę poruszającą się w twardych realiach tokijskiego świata przestępczego – da sobie radę?

Reiko dowodzi grupą tokijskich policjantów, nie może pozwolić sobie na słabość. By być szanowaną i słuchaną -każdym kroku musi udowodnić ,że jest lepsza niż jej męski odpowiednik na tym samym stanowisku . Gdy na jednym z tokijskich przedmieść znalezione zostają nietypowo okaleczone zwłoki starannie owinięte niebieską folią – jej zespół współpracować musi z zespołem mizoginów nastawionych na sukces za wszelką cenę, którzy chętnie pogrążą przy okazji kobietę – bo mocno zaburza ich standardy postępowania.

Kobieta komisarz nie ma łatwo. Liczy się czas i precyzja. Codziennie „spowiada” się z postępów w śledztwie i wie, że przeciwnik depcząc jej po piętach nie gra fair. Do tego ona- co budzi powszechną nienawiść w kolegach po fachu- używa w pracy instynktu, przeczuć. Sama kiedyś jako ofiara przestępstwa empatycznie podchodzi do każdego przypadku. Wie jak myśli i jedna i druga strona. W japońskim świecie – zupełnie niedopuszczalne.

Pani komisarz zmierza się nie tylko z serią brutalnych morderstw, ale i z własną przeszłością. Jeśli nie zapanuje nad cieniami z przeszłości – nie przeżyje. Czy znienawidzony komisarz Katsumata w kluczowym momencie jej pomoże? Czy raczej wykorzysta okazje do pozbycia się konkurencji

Po fali kryminałów skandynawskich, brytyjskich i polskich pierwszy raz wpadł mi do ręki kryminał japoński i co tu kryć – porwał mnie od pierwszej strony. I nie dziwię się ,że na podstawie PRZECZUCIA – T.Hondy powstał i film kinowy , telewizyjny i serial .Z przyjemnością zobaczę . I z niecierpliwością poczekam na dalsze części książki, gdyż „Przeczucie” to pierwsza część cyklu tokijskich kryminałów z komisarz Reiko jako bohaterką

 Chyba nie muszę Cię zachęcać bardziej. Ten kryminał wart jest twojej uwagi. Napisz mi później czy się ze mną zgadzasz. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii. 

środa, 5 lipca 2017



TAJEMNICA NATHANIELA – NOWE ŚLEDZTWO KLARY SCHULZ – Nadia Szagdaj

Upiorna zima 1913 r daje się mieszkańcom Breslau ostro we znaki. Mróz skuł lodem rzekę, drogi i jakby i wrażliwość ludzką. Rzadkie momenty odwilży wyłaniają z rzeki kolejne ciała kobiet. Czy szarość i lód jest powodem depresji w kręgach prostytutek i tancerek kabaretowych ? czy doprowadza je do samobójstw? czy może w innym czasie i miejscu taka historia miała już miejsce? 

Po „Grande Finale” nasza ulubiona pani detektyw Klara Schulz dochodzi do siebie. Prawie straciła życie , naraziła na śmiertelne niebezpieczeństwo swoje jeszcze nienarodzone dziecko, drugie było bliskie utraty matki. Mąż, cierpliwy i spolegliwy Bernard nie może jej tego wybaczyć. Klara żyje w letargu od tabletki uspakajającej do kolejnej. Powoli obojętnieje jej cały świat, wygaszają się emocje, wycisza pasja, jakakolwiek motywacja do życia. Wykonała już swój życiowy plan – odkryła mordercę matki, ukarała go . Teraz liżąc rany zapada – jak i cały Breslau- w zimowy sen.

Seria samobójstw wśród kobiet też jakby jej nie obchodzi. Dopiero zniknięcie nauczycielki muzyki jej syna a równocześnie dość bliskiej znajomej, ma szansę wyrwać ją z letargu… Czy jednak ponowne narażenie życia oraz zaufania męża jest warte włączenia się w śledztwo tajemniczych zgonów nad brzegiem rzeki? Czy Klara się na to zdobędzie? 

Nie chcę zdradzić za dużo ale przedziwny tandem psychopatycznych morderców z mroczną przeszłością to również bardzo oryginalny pomysł . I osadzenie ich w specyficznym środowisku.
Takie mroki można spotkać jedynie u Marka Krajewskiego, również przeze mnie bardzo cenionego jednak o ile po każdej książce pana Marka muszę mieć „płodozmian” i wziąć do ręki coś innego – to książki Pani Nadii polecam przeczytać jako serię. Cudowna lektura zarówno na lato jak i np. przed wyprawą do Wrocławia. 

O moim uwielbieniu dla serii kryminałów z Klarą Schulz każdy wie. Ta część jest jeszcze lepsza. Uwielbiam styl Pani Nadii Szagdaj. Stworzyła historię niezrównaną, zaskakującą , nieprzewidywalną ale i spójną. Pochłania się jednym tchem. To ,że pani Szagdaj stworzyła zupełnie nową bohaterkę – młodą detektyw – i osadziła ją w czasach , gdy ten i nie tylko ten zawód zarezerwowany był wyłącznie dla mężczyzn, jest niezwykłe. Dała jej zdecydowaną osobowość, bezkompromisowość i odwagę .Akcje kolejnych części toczą się Wrocławiu sprzed Pierwszej Wojny Światowej, w realiach i kontekście historycznym pięknie opisanym i  zilustrowanym w książce. Ogromna praca i badawcza i warsztatowa. Chylę czoła. 

Nie ukrywam że finał książki mną wstrząsnął dogłębnie. Pani Nadiu teraz nie może nas Pani zostawić bez wiedzy jak poradzi sobie Klara w zupełnie zmienionej sytuacji osobistej… Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy , bo przecież będzie, prawda?

niedziela, 2 lipca 2017

TRZECIA – Magda Stachula, wyd. ZNAK LITERATURA NOVA


Jeśli zaczyna się z wysokiego „C”, jeśli debiut wstrząsnął rynkiem czytelniczym i od razu wymusił dodruk, bo pierwszy nakład po prostu zniknął w ekspresowym tempie z półek księgarni – to nie jest łatwo napisać kolejną powieść. Oczekiwania spore, apetyty zaostrzone, czytelnicy jak sępy krążący nad autorką, odkąd tylko wiadomo było ze coś nowego pisze. Jednym z sępów oczywiście jestem i ja…

Uff, odetchnęłam z ulgą, gdyż nie zawiodłam się na autorce a rokowania na kolejną powieść są równie dobre, choć wyczuwam pewne ryzyko. Wierzę jednak w talent autorki i myślę ,że uda jej się nie popaść w pewną wyczuwalną manierę pisarską.  Ale gdybać nie będziemy bo prawdziwy talent obroni się sam.

Do rzeczy .

Trzy postaci , trzy różne historie, każdy ze swoją głęboko skrywaną tajemnicą w tle. Eliza , Liliana i Anton- trzy odmienne światy. Każdy bohater wprowadza nas powoli we własne życie, ukazując  przez fragmenty przeszłości oraz swoje postrzeganie chwili obecnej –własne motywacje obecnego działania.
Prawie od początku czujesz że mrok czai się w każdym kącie- coś wisi w powietrzu i  że muzyk, psychoterapeuta i bizneswoman są z sobą silnie powiązani . Ktoś jest śledzony, ktoś kogoś szuka a cienie przeszłości determinują zachowanie kogoś innego. Eliza jest jak osaczone w klatce własnych obsesji i natręctw zwierzę, popada w coraz głębszą manię prześladowczą, pogłębiają się jej lęki i frustracje. Anton przez błąd przeszłości staje się  zwierzyną łowną -uczy się ukrywać, kamuflować i znikać, gdy za blisko podejdą myśliwi. Liliana to tropiciel – jest świetna w polowaniu i zawsze osiąga to, czego chce.

Atmosfera się zagęszcza, wątki mocno splatają choć koniec jednak zaskakujący.  Czy ktokolwiek finalnie jest wygrany? Jaką cenę zapłaci każdy bohater? Jakie ciemne strony ich natury wyjdą jeszcze na wierzch? Pomimo, iż pewne rzeczy jesteśmy w stanie przewidzieć ( jak choćby charakter choroby Antona) to dość często ( szczególnie na ostatnich stu stronach ) autorce udaje się zmylić nasze przeczucia i zupełnie odwrócić bieg tej historii.
I to jest fajne

Nie każdy czytelnik lub taką formę wielowątkowej narracji ale myślę ,że Magda Stachula robi to świetnie. Od początku wprowadza uczucie zagrożenia, napiętej atmosfery, choć pierwotnie akcja toczy się bardzo leniwie. Ostatnie sto stron to właśnie zwrot akcji , przyspieszenie , odwrócenie spodziewanych wydarzeń i moment kulminacyjny – choć nie do końca wszystkie fakty wychodzą na wierzch. Najbardziej podoba mi się jednak zakończenie – w tej historii nie ma dobrych i złych bohaterów, nie ma jednoznacznej winy i kary. Każde z trójki zostaje z własnym demonem i bilansem raczej strat niż zysków.

Piszę tak tajemniczo bo chcę byś:
11-     Zwrócił uwagę na autorke jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś – warto i będzie o niej głośno .
22-     Przeczytał TRZECIĄ, książkę „łyka” się w jeden dzień lub noc- i na pewno warto.

Autorka IDELNĄ  mocno ustawiła sobie poprzeczkę, TRZECIĄ udowodniła ,że nie tylko utrzyma poziom ale jeszcze sporo na rynku thrillerów psychologicznych ma do powiedzenia.


No to czekam na kolejną powieść . A ty ?