środa, 15 sierpnia 2018


Z NIENAWIŚCI DO KOBIET – JUSTYNA KOPIŃSKA , WYD . ŚWIAT KSIĄŻKI


Nie powiem niczego odkrywczego , bo to ,że Justyna Kopińska jest jedną z najwybitniejszych postaci polskiego reportażu , wiecie i beze mnie.

I nie polecam tej książki do przeczytania – to lektura obowiązkowa.

Bo ?
Bo nie ma sprawiedliwości na świecie. Ksiądz pedofil chodzi wolno po szanowany przez współbraci i wiernych, broniony przez wszelkie instytucje i najlepszych adwokatów, ma nadal na portalach społecznościowych konta i umawia się z dziewczynkami a ofiara wielokrotnych gwałtów i przemocy boryka się z zabijającą ją traumą, nękana przez psychiatrów, psychologów, z lękami , fobiami , okaleczona psychicznie i fizycznie..

Bo mordercy małżeństwa z Gliwic przez chore procedury policyjne i naciski na wynik  i wykrywalność a nie na rzetelną ocenę zdarzeń i śledztwo – tak długo dręczyli okoliczną społeczność aż doszło do kolejnej tragedii…

Bo komendant zakładu karnego z psychozą i fobią jednak z układami wśród psychiatrów i prawników , choć zabił bezbronnego i kalekiego więźnia , dożywa spokojnie lat na wysokiej emeryturze w gronie rodziny i wnuków.

Bo gdy stawia się na świecznikach dawnych oprawców i aparatczyków systemów totalitarnych , prawdziwe ofiary wojny, komunizmu, homofobii czy antysemityzmu dożywają swoich dni w ciszy i zapomnieniu mając często mniej niż 10 zł na życie …

Jak bardzo słabą istotą w naszym kraju jest kobieta? Kolejne systemy ( a ten bardziej niż poprzednie) w trosce o dzieci – wyrzucają nas z rynku pracy, w trosce o katolickie wartości – zamykają w domu przy oprawcy, w imię dbania i pozycję męża – każą siedzieć cicho i znosić swój krzyż porównując do milczącej matki Jezusa. I by szef był zadowolony – masz odwalać gro pracy za połowę pieniędzy , które otrzymałby na twoim miejscu inny mężczyzna….

Skąd ta nienawiść od kobiet , pragnienie skucia jej etyką, moralnością, prawem?
Cykl reportaży inauguruje  ukazana oczami syna historia Violetty Villas – nietuzinkowej artystki , tak bardzo walczącej z rutyną i próbami podporządkowania jej , zawłaszczenia przez siermiężną rzeczywistość PRL-u… A przecież śpiewała z Barbarą Streisand, przecież ubierał ją sam Dior….była królową Las Vegas..zmarła samotnie głodzona, zaszczuta, znerwicowana.

I piękny finalny reportaż – wywiad z samą autorką. O tym ,że nie można jej zastraszyć, o tym ,jak przygotowuje się do pisania , skąd tematy, jak wygląda codzienność, co dały jej studia w Londynie, mieszkanie w Kenii , pobyt w Stanach. Jak ważne były dla niej korzenie rodzinne, o relacjach z siostrą.
Cykl reportaży bezcenny. Na półce czeka kolejna część. Nie polecam. Mówię – MUSISZ.


PANI FLETCHER – Tom Perrotta , wyd ZNAK LITERA NOVA


Eve, lat 46 ,matka dorosłego już syna, szanowana i zaangażowana pani kierownik domu seniora, kobieta atrakcyjna i kreatywna z niezłą figurą i aparycją przyciągającą męski wzrok ,staje właśnie u progu zamykania kolejnego etapu życia i szukania nowej ścieżki.
 Były mąż opuścił ją i syna parę lat wcześniej dla młodszej kobiety i zaangażował się w nową rodzinę. Cały więc czas Eve dzieliła między obowiązki pracującej zawodowo samotnej matki, wychowywanie dość rozpieszczonego i w trudnym, nastoletnim wieku syna oraz utrzymywanie i prowadzenie domu. Syn jednak osiąga ten wiek, gdy pakuje swoje tobołki i rusza w studencki świat akademików , imprez, klubów i nowych znajomości , pozostawiając tym samym mamę swojemu losowi

Cóż kobieta taka jak ona ma zrobić z nagle powstałą luką w czasie wolnym? Prowadzenie domu tylko dla siebie, zakupy i posiłki nie angażują całych jej emocji i wolnego czasu. Eve postanawia więc zapisać się na Uniwersytet dla dorosłych i zgłębiać tym samym wiedzę w zawsze interesujących ją kierunkach. Wchodzi w świat ludzi podobnych do niej – z różnych przyczyn samotnych, uciekających często przed pustymi ścianami domów lub szukającymi akceptacji w innych środowiskach. Eve odkrywa też świat internetu, portali randkowych, aplikacji typu instagram, thinder , seksowne mamuśki itp. I wciąga się na chwilę w alternatywne i udawane życie użytkowników WWW.

Tymczasem jej syn , Brendan , pozostawiwszy za sobą małomiasteczkowe życie oraz byłą dziewczynę, uderza w wielki świat bractw studenckich , alkoholu, używek , imprez do rana a w wąskie wolne od balowania szczeliny pozostałego czasu wpycha zajęcia uczelniane… Czy odnajduje się w życiu niezależnym od mamy? Czy nowa , pełna imprez , studencka rzeczywistość jest tym , o czym marzy w życiu? Naprawdę wszystkie studentki chętne i gotowe są na jego powierzchowne umizgi? Relacje znane z kiepskich filmów porno nie sprawdzają się w próbach nawiązania intymności z wartościowymi dziewczynami i tego też musi Brendan się nauczyć.  Czy balowanie i egzaminy w czasie sesji dają się pogodzić?

Fabuła prowadzona jest z dwóch różnych perspektyw – matki i syna , naprzemiennie przedstawiających swoje nowe życie. Żadnemu nie jest łatwo i każdy musi tą swoją nową rzeczywistość oswoić.

Książka reklamowana jest jako powieść o kobiecie, która po wyfrunięciu syna na studia wkracza w świat internetowego mocnego seksu , pornografii i przypadkowych znajomości  . Opis taki odstręczyłby mnie od jej przeczytania a w sumie bardzo mi się podobała.

Dla  mnie to książka zupełnie o czymś innym. O kobiecie na przełomie życia, która musi zmierzyć się z syndromem pustego gniazda, odnaleźć nowe ścieżki w życiu i nauczyć się  wolności , której wcześniej przez nawał obowiązków nie zaznała. Jest atrakcyjna, inteligentna i spełniona zawodowo , otwiera się więc na świat i doznania do tej pory jej obce. Musi też uwolnić swoje myśli i emocje od wiecznej potrzeby kontrolowania poczynań syna i pozwolić mu samemu dokonywać wyborów.

Po okresie prób i błędów sama dochodzi o tego , co w życiu jest ważne i na czym chce oprzeć swoją przyszłość. Popełnia błędy ale wyciąga z nich wnioski
Powieść o współczesnym świecie singli i rozwodników z ironiczno-sarkastycznym spojrzeniem na te relacje. Czyta się szybko i bardzo dobrze. Autor oddaje samo sedno dzisiejszego świata , w którym za pomocą „ apek” kreujesz swoją osobowość, retuszujesz życie, relacjonujesz codzienność.

Polecam na letni wieczór . Błyskotliwe komentarze autora są bezcenne. 

środa, 1 sierpnia 2018


Wszyscy ludzie których znam są chorzy psychicznie – KRYSTIAN NOWAK , ZNAK. FLOW BOOKS


Pamiętasz Adasia Miałczyńskiego z Dnia Świra? Jeśli pamiętasz, jeśli ci się podobał , to książka – debiut Krystiana Nowaka jest dla Ciebie.

Krystek to produkt obecnych czasów, przedstawiciel millenialsów, wchodzących w dojrzałe życie z bagażem oczekiwań, roszczeń, ,wybujałego poczucia własnej niezwykłości . Jak jednorożec jest przekonany o swojej unikatowości, oryginalności i ma pretensje o to ,że ślepe społeczeństwo  tego w nim nie widzi.
Jego wartość wyceniana  jest „likami” na FB czy insta, relacje z ludźmi powierzchowne, skrócone jak zdania w sms-ach czy informacje w Messengerze. Bez tych appek i urządzeń on , jako przedstawiciel swojego pokolenia , nie istnieje.
Kim Krystek jest ? w głowie i przekonaniu własnym – wybitnym pisarzem i intelektualistą choć nie napisał jeszcze ani jednego zdania swojego wiekopomnego dzieła. Już jednak jest przekonany ,że będzie to dzieło wybitne i na tę intencję udziela pierwszego , przedpremierowego wywiadu równie płytkiemu co on redaktorzynie .

A w "realu" kim jest naprawdę?  Niesamodzielnym trzydziestolatkiem, który dopiero co przestał mieszkać z mamusią, zastąpił ją życiem z kotami a na swoje utrzymanie ledwie starczają mu tantiemy z pisania ogłoszeń do portalu handlującego samochodami. Kiepskie kwalifikacje, kiepsko opłacana praca , wszystko takie tymczasowe, płytkie i bez przyszłości.

To nie jest książka z konkretną fabułą – raczej zbiór krótkich relacji, zdarzeń połączonych postacią bohatera , który sam siebie określa jako bezczelnego lewaka, jogina, wegetarianina itp. tym samym kpiąc z przedstawicieli powyższych grup. Swoim zachowaniem, wypowiedziami , przemyśleniami szczególnie pokazanymi w surrealistycznych „rozmowach” z kotami pokazuje nam współczesnego Polaka w niezbyt ciekawych barwach. Frustrat z przerostem ambicji nad formą stworzony do "wyższych celów" i niedoceniany przez otoczenie.  Bolesny to obraz ale czy nie jest prawdziwy?

Sarkastyczno melancholijne , zdecydowanie czarne poczucie humoru unosi się od pierwszego do ostatniego zdania. Czyta się szybko, sprawnie ale na pewno nie trafi w każdy gust.

Jeśli szukasz konkretnej fabuły a na końcu rozwiązania czy choć konkluzji – raczej nie dla Ciebie.
Jeśli masz dystans do czasów i siebie , do pokolenia ludzi biernych i coraz mniej zaangażowanych w życie, skupionych na sobie, frustratów i ludzi z przerostem ego- spodoba ci się.
Dla mnie to książka dla ludzi , którym podobał się fim „ Dzień Świra” oraz książki typu „Pokolenie IKEA”

wtorek, 31 lipca 2018


DZIEWCZYNY Z WOŁYNIA- ANNA HERBICH, wyd. ZNAK


11 lipca 1943 . Krwawa niedziela w Kisielinie. Banda uzbrojonych Ukraińców otacza kościół w którym Polacy uczestniczą z rodzinami we Mszy Św . Ukraińcy  wpadają do środka , zaczynają regularną rzeź, niedobitki ludzi chroniących się w zakrystii , na wieży kościelnej – próbują podpalić i wybić do ostatniego żywego ducha…

Radosne życie wielokulturowych , małych wiejskich społeczności , gdzie Żydzi, Polacy, Ukraińcy i Czesi wspólnie mieszkali , świętowali, pracowali zostało nagle przerwane przez zwrot w zachowaniu Ukraińców, w których obudzony został podjudzany przez lata skrywany nacjonalizm…

Wyobraź sobie rodzinę. Mieszaną. Ona Polka, on Ukrainiec. Parka  dzieci – zgodnie z tradycją dziewczynki chrzczone w obrządku katolickim , chłopcy w prawosławnym.  I nagle syn przychodzi do ojca i mówi : tato zabijmy matkę i siostrę.  To nie wymyślony scenariusz filmu sensacyjnego – to prawdziwa historia, która wydarzyła się w te krwawe dni…

To tylko jedna z dziewięciu historii opisanych w książce Anny Herbich „ Dziewczyny z Wołynia”
Dziewczyny które jako dzieci przetrwały , przeżyły tragedię wołyńską, były świadkami  śmierci swoich bliskich, często bardzo makabrycznej, okrutnej, niewyobrażalnie sadystycznej . Ukryte słyszały, czuły, widziały  palenie, grabienie majątków, morderstwa dokonywane przez ich najbliższych sąsiadów, ludzi , którym do tej pory ufały…

Różne historie kobiet,  w trakcie tych wydarzeń były w różnym wieku mają jeden wspólny mianownik - Wołyń. Niekiedy były  tak małe, że nie do końca zdawały sobie sprawę z tego co widziały, jednak obraz ten tak silnie wrósł w ich świadomość, że pomimo upływu ponad siedemdziesięciu lat , wspomnienia krwawych nocy i ludobójstwa  budzą je w nocy do dnia dzisiejszego. Niektóre straciły część swojej tożsamości- nie wiedzą jak się nazywały, kiedy się urodziły, tylko obrazy tych dni mówią im o korzeniach…

Jak sobie poradziły w życiu? jak przetrwały ? Przecież z jednego zagrożenia wpadały w drugie – z pogromu ukraińskiego prosto w łapy oswobodzicieli radzieckich i sołdatów dla których te ziemie miały być ich domami. Sybir, domy dziecka, wywózki , ucieczki, strach , strach , strach….
„Dziewczyny z Wołynia” to mocna historia. Czyta się szybko, wciąga , oderwać się nie możesz. Dokumenty, zdjęcia, wspomnienia. Bez zbędnego koloryzowania, bez uderzania w uczucia współczucia czy empatii . Suche fakty ale jakże ekspresyjne.

Wojna to milczące ofiary cywilów , kobiet i dzieci. Nikt się o nie nigdy nie upomniał. Rodziny próbowały ale pomimo tych siedemdziesięciu ponad lat od wypadków wołyńskich , kolejne rządy starają się temat zamieść pod dywan w imię dobrych stosunków polsko -ukraińskich .
W 2017 roku poproszony został prezydent Andrzej Duda o honorowy patronat nad obchodami upamiętniającymi ludobójstwo wołyńskie…. Odmówił.
Czy zamiatając te wydarzenia pod dywan historii unikniemy powtórzenia scenariusza?
Co takiego się dzieje ,że w społeczności , gdzie sąsiad Ukrainiec z sąsiadem Polakiem razem piją wódkę, obrabiają ziemię i chodzą do tego samego lekarza – z dnia na dzień jeden drugiemu przystawia siekierę do głowy i w imię nacjonalistycznych haseł umiejętnie wtłaczanych przez lata w głowy – bez zmrużenia oka roztrzaskuje mu głowę?


Nie mów ,że nacjonalizm ma szlachetne oblicze. I że nie jest niebezpieczny.
Ten scenariusz powtarza się na całym świecie . Albania – Serbia. Izrael- Palestyna. Najniebezpieczniejszy jest gdy jest wspierany przez religię, kościół. Pamiętaj ,że faszyzm przez Europę z imieniem Boga na ustach. I bez potępienia przez papieża.
I żyjemy w czasach powtórki z historii, gdyż kto jej nie zna i nie wyciągnął z niej wniosków , skazany  jest na jej powtarzanie do skutku
Mądra książka. Dla mnie lektura nr jeden ubiegłego miesiąca.
Teraz czytają moi rodzice – tak jak i ja w milczącym skupieniu i z narastającym smutkiem i lękiem.

Polecam. I dziękuję autorce. To ważna książka. 

czwartek, 21 czerwca 2018


MAGDA M. -CIĄG DALSZY NASTĄPIŁ- RADOSŁAW FIGURA, WYD.ZNAK  LITERA NOVA


Parę lat temu serial o pani prawnik Magdzie Miłowicz i jej przyjaciołach , gromadził i jednoczył nas wszystkich przed ekranami telewizorów. Nawet ci, którzy dziś się do tego nie przyznają, przez jakiś czas na pewno żyli perypetiami młodej pani prawnik, startującej w życie zawodowe w stolicy i przeżywającej swoje bardziej lub mniej szczęśliwe fascynacje uczuciowe. A gdy już pojawił się Piotr to wszystkim nam dech zaparło…

No i teraz Magda o osiem lat starsza, szczęśliwie nadal zakochana w Piotrze, kontynuująca swą pracę w kancelarii Waligóry i zajmująca się nadal potrzaskanymi przez los kobietami w Feminie – powoli dojrzewa do zmian w życiu. Zmierza szczęśliwie do 40 -tki, mężczyzna u jej boku również pragnie przejść na kolejny etap zaangażowania w związku a instynkt macierzyński głośniej domaga się uwagi

I niby nic tej sielanki zakłócić nie może ale od początku książki czujemy ,że cos nieuchronnego i złego te plany pokrzyżuje . Bo w życiu Magdy nic proste , łatwe i przyjemne być nie może.
Magda nadal obraca się w tym samym gronie sprawdzonych przyjaciół. Czas który ją czeka jest też sprawdzianem dla ich  relacji , przyjaźni hartowanej w ogni i wodzie.

Cóż…

Powieść zdecydowanie dla fanów serialu. Nie musisz szybko szukać powtórek odcinków- w książce jest wystarczająco wiele przypomnień . Wydarzenia bieżące wywołują reminiscencje wypadków ,które może nie do końca nam utkwiły w pamięci ale jeśli są istotne dla obecnych wydarzeń powieści – zostaną nam przypomniane i wyjaśnione.

Książka cię raczej nie zaskoczy a rozwinie to , na co podświadomie jesteś przygotowany.

Czy Magda poradzi sobie po podwójnej traumie zafundowanej przez los? Czy zmiany , które ten fakt spowoduje , sprawią ,ze odnajdzie się jeszcze i w życiu zawodowym i osobistym? Czy puste miejsce w domu i sercu ponownie będzie w stanie przyjąć kogoś nowego ? czy spotka równie uczciwego człowieka czy raczej ktoś postanowi wykorzystać jej sytuację i pozycję do swoich celów?

Co mogę dopowiedzieć jeszcze ze swojej strony? Powiedzmy ,że wielkim fanem Magdy M nie byłam ale ciekawa jej losów owszem. W powieści znalazłam sporo błyskotliwych refleksji o życiu i samotności ale nie tylko . Autor wykorzystał też książkę po to , by chyba móc wypowiedzieć się na temat trochę swoich odczuć co do zmian zachodzących w naszym kraju , systemie i politycznym i prawnym a że jest związany z tvn to stanowisko jest oczywiste ( tu się z nim zgadzam ale mam wątpliwości , czy akurat w tej książce jest uzasadnione wprowadzenie takich pobocznych rozważań)
Ogólnie sporo jest wątków dodatkowych zasadniczo luźno związanych z treścią. Mam wrażenie ,ze autor wykorzystał po prostu okazję do wypowiedzenia się w temacie poglądów na politykę, kościół , sądownictwo, równouprawnienie płci itp. Rozumiem ,że ta potrzeba go rozsadza a nie ma innych możliwości publicznej deklaracji . Nie jest to nachalne ale jednak jest i dlatego mam wrażenie sporych dłużyzn  ( zaznaczam że też jestem w końcu gorszego sortu więc ideologicznie się zgadzam tylko czy dodaje to powieści jakiś walorów? )

Czytając powieść ciągle widzisz uroczą buzię Joanny Brodzik- bez niej postać Magdy nie byłaby zupełnie inna . Dla mnie to akurat zaleta i książki i filmu – jak klamra spinająca obie formy. 

Reasumując
Jeśli byłeś/ byłaś fanem Magdy M – książka zdecydowanie dla Ciebie. Nawet jeśli nie byłaś fanem ale ją lubiłaś – z ciekawością zanurzysz się w jej obecnym życiu.
Sporo fajnych refleksji o charakterze ogólnym, życiowym, Wiele błyskotliwych myśli .
Akcja powieści jednak dość przewidywalna, nic cię nie zaskoczy , czujesz po prostu bieg wydarzeń.
Napisana jednak sprawnie , płynnie – jak zresztą serial się i toczył.
Lektura na lato . Pod drzewkiem z szklanką mohito – bardzo wskazana. Po prostu miło spędzisz czas.

środa, 13 czerwca 2018


ŻYCIE W ŚREDNIOWIECZNEJ WSI – FRANCES GIES I JOSEPH GIES, WYD ZNAK
 

W północno -zachodniej części hrabstwa Cambridgeshire ,niewiele ponad 100 km na północ od Londynu leży sobie dziś niewielka wioska zwana Elton. Przepięknie usytuowana wśród malowniczych , zielonych wzgórz i pól przyciąga wzrok swoimi kamiennymi , szarymi  budowlami położonymi wzdłuż dwóch głównych ulic. I rzadko kto pomyśli ,że wioska to pozostałość po osadzie sprzed ponad tysiąca lat i jest jedną z najlepiej opisanych wsi średniowiecznych na skalę europejską. Elton ma najstarszą i najbardziej kompletną dokumentację dotyczącą średniowiecznej wsi- spisy , sprawozdania finansowe, akty dworskie i właśnie  to stanowi bazę , która posłużyła autorom do przybliżenia nam życia codziennego mieszkańców wsi, ich obowiązków i praw, w radości i chorobie , od poczęcia do śmierci.

W dziesięciu rozdziałach autorzy skrupulatnie opisują nam wszelkie aspekty życia w średniowiecznej wsi, relacje między tzw panem , wójtem i plebanem, współzależności wasalskie, służebne, finansowe.
Kim był revee? Czy wśród chłopów było zróżnicowanie finansowe i majątkowe oraz skąd się wzięło?
Jak żyli, co jedli na co dzień a co od święta? Jakie zwierzęta hodowali, co uprawiali i jak świętowali ?
Pewnie dla wielu z was ( tak jak i dla mnie ) najciekawszy rozdział dotyczył małżeństwa i życia rodzinnego. Okazuje się ,że wieśniacy wcale tacy pruderyjni nie byli, małżeństwo nie koniecznie zawierane było przed plebanem w kościele czy kaplicy a niekiedy po prostu sankcjonowało stan faktyczny. Jakie kary groziły za cudzołożenie ? czy seks przedślubny był stygmatyzowany? Jakie obowiązki ciążyły na współmałżonkach?

Czy wieśniak mógł zapewnić sobie cos w rodzaju „emerytury” z prawa np. przekazania ziemi innemu rolnikowi? Jak sobie radzono w sprawach przekazywania dóbr?  
Co jedli, jak się ubierali, jak wyglądały typowe rozrywki i dzień po pracy?

Obszerny rozdział poświęcony  jest higienie… cóż, pewnie domyślacie się możliwości w tym zakresie.
Niezmiernie ciekawy jest też rozdział o życiu duchowym ludzi wsi oraz powiązaniach parafialnych. Co winien był chłop swojemu wikaremu, jakie obowiązki miała parafia wobec biskupa i co kościół mógł a czego nie wobec wieśniaków.  Nie od dziś wiadomo ,że celibat to fikcja i dziś i w przeszłości , sporo zabawnych historyjek tego dotyczy.

Znajdziemy też przykładowe kazania wikarych – źródło niezrównane do poznania sposobu myślenia średniowiecznego chłopa.

Reasumując : wieś nie była osadą bezwolnych i poddanych bezgranicznie panu ludzi. Była to społeczność dobrze zorganizowana , wielowarstwowa, ze swoją swoistą jurysdykcją, obszarami na które ani pan ani pleban wpływu wielkiego nie mieli. Chłopi potrafili się panu przeciwstawić ale była też wśród nich i grupa „ lizusów” donosząca o wszystkim i na wszystkich , licząc na korzyści z tego tytułu. Pan miał świadomość ,że społeczeństwo wiejskie jest podstawą jego zamożności , kontrolował i ingerował ale chętnie powinności w naturze zamieniał na korzyści finansowe.
Książka napisana z benedyktyńską cierpliwością w oparciu o ogrom źródeł , których indeks zamieszczony jest na końcu. Pomimo ,że to praca historyczna, czyta się świetnie , szybko i z wypiekami na twarzy. Dla mnie osobiście połączenie przyjemnego z pożytecznym – wzbogaca wiedzę a nie męczy językiem przeznaczonym wyłącznie dla fachowców.
Fajna lektura na wakacje, wszak feudalna ,średniowieczna wieś odcisnęła piętno na całej Europie i przy odrobinie zaangażowania , wszędzie zauważymy jej relikty. Gorąco polecam.

sobota, 2 czerwca 2018


SPRZEDAWCA MARZEŃ- RICHARD PAUL EVANS , wyd. ZNAK , LITERA NOVA

Oj, bolało.

Ta książka mnie zabolała, dotknęła spraw, o które się otarłam , przeżyłam i moje mieszane odczucia utwierdziły mnie w przekonaniu ,że najważniejsze to wierzyć własnemu instynktowi.

Ale do rzeczy.

Pisarz już dobrze mi znany , Richard Paul Evans robiąc research do nowej książki , jedzie sobie wzdłuż słynnej amerykańskiej 
trasy Route 66 i spotyka intrygującego mężczyznę. Rozmowa jest na tyle ciekawa ,że zatrzymują się w zajeździe i pisarz próbuje namówić tajemniczego nieznajomego na opowiedzenie mu historii swojego życia, gdyż ma podejrzenia graniczące z pewnością, że człowiek ów jest materiałem na niezwykłą książkę. Po głębszym zastanowieniu się , tajemniczy nieznajomy wymusza na autorze zapewnienie ,że książka pisana będzie w pierwszej osobie -jakby to on sam ją opowiadał, że autor niczego nie zmieni i nigdy nie poda jego prawdziwych danych .
Tak powstała jedna najbardziej intrygujących książek jakie ostatnio czytałam. A historia w dużej mierze jest prawdziwa.

Pozornie  schemat dość typowy – amerykański sen , od pucybuta do milionera czyli  wielki sukces , świat u stóp i nagle los naciska guzik „reset” , masz szansę zmienić wszystko w swoim życiu. Historia jakich wiele ale … gwarantuję Ci, ta powala z nóg.

Młody chłopiec wychowywany w patologicznej rodzinie którego  sadystyczny ojciec ,usprawiedliwiający swoje okrucieństwo wersami z Biblii o kształtowaniu karami cielesnymi młodego charakteru, zmagając się do tego z głodem, bólem i odrzuceniem w domu i szkole , nie wyobraża sobie innego życia. W wieku lat 17 przechodzi moment przełomowy – postawiwszy się ojcu równocześnie uświadamia sobie ,że jego dręczyciel jest tchórzem i pełnym kompleksów karłem człowieczym i fakt, że przestaje się go bać , daje mu siłę do wyruszenia w świat w poszukiwaniu własnej tożsamości i innego, lepszego życia.

Jeśli otarłeś się o świat sprzedaży , firmy marketingowe, finansowe, polisolokaty, konferencje i seminaria coachingowe,  produkty obiecujące szybkie zyski i obudzenie w sobie milionera – to domyślasz się , na jaką drogę wszedł Charles James, bohater książki Evansa. Facet osiąga wszystko i przerasta mistrza. Ale nie sama fabuła jest tak bardzo ważna

Najważniejsze są przemyślenia bohatera. Odważnie i brutalnie mówi o świecie w jakim się poruszamy. Nie ma trzeciej drogi. Jesteś albo rzeźnikiem albo baranem. Lwem albo owcą. Tyle ,że lwy zostały wychowane przez inne lwy i umieją zabijać . Społeczeństwo wychowuje swoje potomstwo na barany , bo takimi łatwiej sterować. Brutalne ale prawdziwe , tak?
Ludzie z rządzy zysku wepchną Cię do piekła głośno głosząc ,że przed nim cię ratują. Czasem na drodze pojawia się mentor i wydaje Ci się ,że to mistrz gdy on bywa tylko narcyzem napawającym się swoją umiejętnością sterowania zbiorowymi emocjami, nakręca się panowaniem nad tłumem a w nim i Tobą i uzależniony jest od endorfin , które wysysa z takich ludzi jak ty. I zdarza się, że jego korona w twoich oczach opada, berło się roztrzaskuje a ty możesz pójść dalej już samodzielnie … tylko często na końcu tej drogi uświadamiasz sobie ,że po wszystkich poświęceniach zamieniłeś się w swojego poprzednika. Niekiedy nie podążasz za sukcesem tylko ciągle i ciągle uciekasz przed porażką.

Bo władza to narkotyk. Uzależnia.

W czasie mojej drogi zawodowej wielokrotnie byłam na szkoleniach , konferencjach i seminariach mniejszej lub większej „klasy” coachów. Szczerze ? Niektóre z tych szkoleń lubiłam ale czułam, że „towar” mi sprzedawany , jest z wątpliwą gwarancją. Dlatego książka mocno mnie poruszyła.

Uważam, że w poszukiwaniach  różnych źródeł sposobów na cudowne wzbogacenie się i zdobycie wolności finansowej , powinieneś przejść również przez tą książkę. Dla mnie jest ważna . Dla Ciebie też powinna.

Powiem tak – przeczytałabym ją wcześniej ale odrzuciła mnie okładkowa rekomendacja celebrytki. Myślę ,że nie jest trafiona i książka na tym traci. Wszystko inne jest bardzo dobre.
Fajny pomysł na np. prezent na dzień ojca a to już przecież w czerwcu.

Naprawdę polecam. Warto.