czwartek, 10 maja 2018



ODCHUDZANIE ZACZYNA SIĘ W GŁOWIE- DANUTA AWOLUSI. WYD. PASCAL

Jeśli ktoś czytał pierwszą część o przepięknym i sugestywnym tytule ODWAŻONA, to wie, kim autorka jest i z czym uporała się w swojej głowie. To nie są poradniki. Nic z tych rzeczy. Raczej rodzaj zapisków, dziennika pełnego mądrych przemyśleń , dygresji , prób znalezienia odpowiedzi na własne pytania .

W wieku 27 lat Danusia z wagą 140 kg postanowiła zmienić swoje życie. Do tej pory sądziła- jak zresztą wiele z nas- że większość jej problemów wiąże się z nadwagą. Jeśli zrzuci część tego bagażu to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stanie się gwiazdą towarzystwa, mężczyźni pokotem legną u jej stóp, sklepy wreszcie otworzą podwoje.   Nie przeszła na drastyczną dietę, nie zapisała się do grup fitness , nie szukała personalnego trenera. Na to przyszedł czas później.  Powoli ale konsekwentnie zaczęła zmieniać nawyki żywieniowe, drobne zamienniki , odtłuszczanie jadłospisu i włączenie codziennej aktywności.

I o tym (choć nie tylko ) jest część pierwsza.

Danusia Awolusi, urocza , piękna i pełna pasji kobieta , która pożegnała aż 70 kg w drugiej książce zmierza się z innymi pytaniami. Skoro jest chuda, dlaczego nadal nie czuje się dobrze w swojej kobiecości? Co musi jeszcze zmienić, by akceptować ciało takim jakim jest, by nie wrócić do swojej twierdzy kuchennej i nie zacząć jeść ponownie w nadmiarze.

Ponieważ pierwsza książka odniosła spory sukces, ogromna ilość przede wszystkim kobiet zaczęła do niej pisać o swoich problemach. Danusia zadała sobie pytanie – skoro tyle nas jest, skoro tak niewiele się akceptuje, to kiedy ten proces się zaczyna , co go powoduje i co możemy z tym zrobić?
Postanowiła zapytać młodych ludzi jak czują się ze swoim ciałem , co chcieliby w sobie zmienić , co lubią a czego nie . Odpowiedzi są dość zaskakujące.

Następnie porozmawiała z modelkami XXL , pięknymi , świadomymi ciała kobietami o tym, jak one widzą problem otyłości i akceptacji w naszym środowisku. No i oczywiście o modzie.
Problem otyłości to nie tylko nadwaga, to swoiste wykluczenie społeczne . W sieciówkach ubrania do nabycia ? do niedawna do rozmiaru 44.. Żeby znaleźć coś ładnego , trzeba było szperać w lumpeksach i działach dla kobiet w ciąży. Cóż większość kobiet +48 nosi tuniki i leginsy, prawda?
Książka jest swoistym dialogiem , rozmową nie tylko z czytelnikiem, ale właśnie z przedstawicielami środowisk ludzi z trochę większą wagą a także z  psychologami , terapeutami. I wniosek jest jeden. Wśród osób XXL jest tyle samo nieakceptujących się ludzi co wśród rozmiaru 34-36… Czyli przyczyna tkwi zupełnie gdzie indziej

Autorka prowadzi nas pięknie przez historię oswajania własnych demonów, uzależnień od jedzenia i popiera to fragmentami rozmów z innymi osobami z podobnym problemem. I jedno jest pewne – bez względu na wagę , odchudzanie zaczyna się w głowie. Jeśli nie wytłumaczymy sobie dlaczego np. jemy kompulsywnie, co „zajadamy” w sobie, jakie lęki łagodzimy – nigdy nie zaakceptujemy siebie.
Najfajniejsze były dla mnie rozmowy o sporcie. Wiedziałam ,że autorka biega. Sądziłam ,że to kocha!

I nic bardziej mylnego.

Podchodzi do tego tak jak do jedzenia – w pewnym wieku należy dbać o swoje ciało na tyle, by utrzymywać je w zdrowiu i równowadze. Tak jak myjemy zęby , włosy tak tez należy podchodzić od aktywności. Robię to , bo mi służy, bo sprawia ,że jestem zdrowsza choć nie cierpię się pocić.

Ulżyło mi. Nie jest tajemnicą, że nienawidzę biegać, nienawidzę sportów kontaktowych i zespołowych. Każdy musi do swoich preferencji dojść sam.
Na pewno ogromnym atutem książki jest część z przepisami na lekkostrawne i nietuczące potrawy.
Powoli je wypróbowuję . Oryginalne , smaczne , niekiedy zaskakujące ( w życiu sama nie połączyłabym arbuza z fetą!)
Lubię autorkę. Jest niezwykle szczerą, prawdziwą , uważną kobietą. Ta jej prawda i otwartość podbiła moje serce i wyciągnęłam wnioski dla siebie.
 Niebawem spotkanie w Nakle – a to jej rodzinne strony. Byłam już na spotkaniu i wybieram się znowu. Warto. Zachęcam i do książki i do spotkania . 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza