niedziela, 3 marca 2024



IGOR MITORAJ - POLAK O WŁOSKIM SERCU  autor: Agnieszka Stabro. wyd. REBIS


6 października 2014 roku , w swoim zamku w Prowansji zmarł Igor Mitoraj. 

13 października zamarło Pietrasante, jedno z najpiękniejszych toskańskich artystycznych miasteczek. Czarne flagi zawisły na każdym budynku, dwa dni nieczynne były sklepy , bary , puby...Prezydent Włoch podziękował w Katedrze Wielkiemu Polakowi za czas i twórczość, nie zapomniał o jego wielkim mistrzu -Tadeuszu Kantorze. THE GUARDIAN , LA REPUBBLICA, CORRIE DELLA SERA, głowne wydania Euronews, Londynu, Paryża żegnają największego rzeźbiarza. Tylko z Polski nie dojechał nawet ambasador czy przedstawiciel Ministerstwa Kultury... 

Z nabożnym szacunkiem gdziekolwiek jestem na świecie kontempluję niezwykłe prace Igora Mitoraja. Nie da się ich pomylić z niczyją twórczością, nie da się przejść bez drżenia i emocji.  Niby wiedziałam o nim dużo ale jego biografia, do której usiadłam dopiero teraz, pokazała mi go z zupełnie innej strony. Może nie do końca to biografia, może książka powinna mieć inny tytuł - bardziej śladami Polaka o włoskim sercu , jednak warta jest przeczytania, zatrzymania się i zastanowienia. 

Jakoś polscy artyści na swoim gruncie szczęścia do szacunku i czci rodaków nie mają. Tak jest i z tym największym współczesnym rzeźbiarzem, ukorzenionym w antyku , nierozerwalnym z Michałem Aniołem, kształtowanym przez Tadeusza Kantora ale i F.Felliniego i budzącym skojarzenia z Salvadore Dali . Człowiek który wyszedł z niewyobrażalnej wręcz biedy  sięgną światowych gwiazd. Skromny, delikatny , wrażliwy. Szczodry w sposób dyskretny , dbający o bliskich , hojny dla społeczności . 

W swoim życiu zaznał wszystkiego , losu odrzuconego syna, wyalienowanego chłopaka w szkole, utalentowanego lecz izolującego się studenta , ciągle lawirującego między potrzebą rozwijania talentu i uczenia się a pomocą owdowiałej matce w zapewnienie bytu licznemu dość przyrodniemu rodzeństwu. Los - a nie wierzę w przypadki - postawił mu na drodze Mistrza. Tadeusz Kantor , którego życiorys przypomina w wielu punktach życie Igora, pchnął go w kierunku Paryża i to zmieniło jego życie na zawsze. 

Miał szczęście do ludzi. W swoim życiu był tragarzem, barmanem, kelnerem, modelem imał się wszystkiego by zarobić na chleb ale nigdy nie przestał być artystą. Wybredny wobec ludzi, ostrożny jednak dla grona ludzi którym ufał - zabawny, dusza towarzystwa. 

Z przyczyn trochę i prywatnych miałam w głowie wyobrażenie innego Mitoraja - teraz spojrzę zupełnie inaczej na jego rzeźby i już nie mogę się doczekać wyprawy , którą planuję

W jego rzeźby wpisane są uniwersalne historie ludzkich losów z ich bólem, cierpieniem ale i radością, silnie ukorzenione w antyku ale i jedną nogą we współczesności . Ikarie i centauriony jawią mi się w zupełnie innym świetle. Już wiem skąd ten kolor niebieski :) i małe okienka w rzeźbach z kolejnymi mikropopiersiami. I antyczne głowy owinięte w bandaże. Teraz wiem. 

Uwielbiam odwoływanie się do antyku i mitologii bo to mit objaśnia świat, pomaga uporać się z osobistymi traumami stojąc lekko z boku. Mity obrazują odwieczne zagadnienia nurtujące ludzi - życie -śmierć, miłość-nienawiść, nieuchronność i fatum. I cieszę się ogromnie ,że Mitoraj przywraca należną pozycję mitu w kulturze. A przy okazji daje tyle radości z obcowania z pięknem. 

I teraz już patrząc na postaci kobiece wiem i rozumiem. I kolor niebieski - wiem  i rozumiem. I ręka przytrzymująca stopy , bandaże na głowach , okaleczone ciała - wiem i rozumiem . A każda głowa ma jego podpis... jedyne takie usta na świecie. 

Gorąco polecam bo warto przeczytać :) A potem pobiec chocby na rynek krakowski czy na Świętojańską  w Warszawie  , trochę tych rzeźb Igora Mitoraja, największego współczesnego rzeźbiarza mamy :) 




niedziela, 23 stycznia 2022

 

AŁBENA GRABOWSKA – CYKL – UCZNIOWIE HIPPOKRATESA.  CZĘŚĆ 1 – DOKTOR BOGUMIŁ . WYD. MARGINESY



Ależ to była przyjemność ! Ale do rzeczy .

Trzeba mieć odwagę i determinację , by umieć się postawić procedurom,  schematom i przede wszystkim tzw. autorytetom.  Takie właśnie cechy ma młody lekarz, doktor Bogumił, który to wżeniając się w rodzinę znanych warszawskich lekarzy , dostaje się do medycznej  socjety jednak  ma imperatyw i odwagę by szukać nowych  rozwiązań. 

Po tym, jak jego żona prawie umarła przy porodzie , doktor Bogumił całą energię i wiedzę kieruje na poszukiwanie sposobu ograniczenia bólu  kobiet rodzących i zminimalizowanie liczby zgonów położnic . Nie jest to łatwe , gdyż akcja powieści toczy się w Kongresówce, w połowie wieku XIX . Przeszkody które napotyka na swojej drodze są jak najbardziej realne i ponad czasowe.  Lekarz staje przeciwko „autorytetom” które powtarzają, że tylko ból rodzenia odróżnia kobietę od krowy i Bóg sam tak chciał podkreślając zdanie  biblijne,  że w bólach rodzic będzie…Utytułowani "doktorzy" publikujący w Lancecie i innych medycznych periodykach nie dopuszczają do przebicia się nowych sposobów leczenia ( eter czy chloroform)  czym doprowadzają do wielu tragedii osobistych i lekarzy i pacjentów. I nie jest to wątek powieściowy ale to realia epoki – niezrozumiani lekarze popełniają samobójstwa czy  kończą w zakładach psychiatrycznych , odrzuceni, genialni , nazywani szaleńcami . Dziś pewnie nazwani byliby foliarzami i płaskoziemcami bo nadal każdy , kto przeciwstawia się jedynej słusznej drodze ogłaszanej przez grupę uzurpującą sobie prawo do ferowania wyroków , odżegnywany jest od czci i wiary , ścigany z mocy prawa oraz publicznie prześladowany.  Właśnie ta historyczna prawda przeplatająca  się z wątkami powieściowymi jest dodatkowym atutem książki . Biograficzne rysy takich lekarzy jak H Wells , J. Y. Simpson, R.Graves, E. Jenner i wielu innych poszerzają naszą wiedzę ale i przypominają jak wiele zawdzięczamy ich brakowi pokory , odwadze i po prostu miłości do człowieka.

Powieść ?  a owszem ale bardzo mocno osadzona w epoce.  Wcześniej przeczytałam STULECIE CHIRURGÓW, RZEŹNICY I LEKARZE, znam nieźle biografie i Graves’a i Listerina  doceniam tym bardziej  jak umiejętnie  autorka wplotła  historię medycyny w rodzinną sagę doktora Bogumiła  oraz połączyła to z wątkami kryminalnymi i przygodowymi, nawet lekko awanturniczymi -a to wszystko na tle świetnie zarysowanych realiów życia w Kongresówce lat około 1850… Przekrój społeczny , mocno zarysowani bohaterowie, charakterni i oryginalni, z krwi i kości , świetna znajomość historii , realiów społecznych i do szczegółowo dopracowany obraz ówczesnej Warszawy.  A autorka wie doskonale o czym pisze , gdyż sama jest praktykującym lekarzem w stopniu doktora.

Chcę jeszcze zwrócić uwagę na jeden wątek w powieści Ałbeny Grabowskiej . Sukces mężczyzny naukowca podpiera często milczące i bezwarunkowe oddanie silnej kobiety. Historia o większości z nich milczy , o niektórych tylko wspomina – w powieści pani Ałbeny ten wątek jest mocno zarysowany i oddaje sprawiedliwość tym kobietom, które nie mogąc same się realizować tak jakby chciały, robią wszystko by ich mąż , ojciec czy brat odniósł sukces . Niekiedy determinacja w chęci spełnienia się sprawia , że posuwają się tak daleko jak powieściowa Augusta.

Prawda stara jak świat mówi ,ze to nie rewolucja i wojna zbiera największe żniwo śmierci ale posłuszeństwo i poddaństwo. Myślę że warto o tym pamiętać szczególnie w obecnym momencie. To wizjonerzy , ludzie bezkompromisowi, odważni tworzą przyszłość. Świat drży przed odmiennością. Prawda stara jak świat

Nie bójmy się więc stawać w poprzek.


sobota, 5 września 2020


 

STRACH KTÓRY POWRACA - 

Magda Stachula 
wyd. ZNAK Literanova 


Pamiętam swoje zaskoczenie po przeczytaniu IDEALNEJ. Ten debiut Magdy Stachuli wbił mnie w osłupienie, zaskoczył – a to wcale nie jest takie łatwe, zostawił z poczuciem niedosytu i ciekawością ciągu dalszego.

I ta moja myśl :zapamiętać muszę nazwisko autorki, bo choć taka niepozorna i maleńka, to sporo namiesza na rynku thrillerów i kryminałów. I każdą jej książkę kupowałam i kupuję, czytam, polecam innym. Jakaż ciekawość we mnie się narodziła, gdy usłyszałam ,że wątek idealnej Anity w jej perfekcyjnym świecie podjęty zostanie w kontynuacyjnej książce.

Jak z ulubionym „makaronikiem” i kawą , zasiadłam z książką Magdy w hamaku i zatopiłam się w jej świat…

 

Perfekcyjna Anita - tym razem już nie znudzona żona śledząca ulubiony tramwaj i Pragę przez webcamerki miejskie -a zapracowana mama żywiołowej Amelki , perfekcyjna pani domu i żona nadal odnoszącego sukcesy Adama, wiedzie swoje życie na przedmieściach Krakowa, zamieszkując pokaźną i piękną podmiejską willę i.Masz wrażenie ,że po poprzednich , mrożących krew w żyłach wydarzeniach , nie pozostał już ślad.  Owszem, monitoring w koło domu sprawdza nadal systematycznie , jak sparzony dmuchając na zabliźnione rany reagujące nadal na dotyk.

Ma pomysł na siebie, na swoją przyszłość i to daje  jej odskocznię w codzienności, która ją jednak lekko przerasta. Opieka nad małą , bardzo energiczną córeczką bywa męcząca tym bardziej ,że ta codzienność jest tylko jej udziałem – Adam zamyka się w pracy na całe dnie , wraca ponownie coraz później, ich wzajemne relacje ulegają mocnemu ochłodzeniu . I choć Anita nadal jest piękna , zadbana a Adam przyciąga spojrzenia wielu kobiet – ich pozornie idealne i dopełnione małżeństwo to raczej dom z kartonu. Obcy sobie ludzie frustracje wylewają w drobnych acz systematycznych awanturach.

Napięcia dopełnia tajemnicza przesyłka na domowy ( choć bardzo przez oboje małżonków chroniony przed światem) adres oraz wiadomości docierające przez internet . I Anita zdaje sobie sprawę, że gra w ciuciubabkę z dawną stalkerką ? lub kimś  podszywającym się pod nią, powraca…

 

Kłopoty i izolacja Adama , tajemnicze wydarzenia sprzed lat, niewyjawione morderstwo łączące kilkoro ludzi ze sobą o którym chcą zapomnieć wraca siłą wodospadu. I wszechobecnych STRACH.

Do tego jak bumerang dawni kochankowie po obu stronach również budzą się jak duchy z przeszłości i zapomnieć o sobie nie dają…

Klasyczny thriller w typie Black Noir – biegniesz przez strony książki jak przez wąskie uliczki zakazanej dzielnicy ciągle odwracając się za siebie , czując czyjś oddech na karku. I gdy już masz wrażenie ,że bohaterka bezpiecznie wymyka się psychopacie z rąk , potykasz się o kolejny kamień i lądujesz w sytuacji bez wyjścia . I finalny bukiet kwiatów , kolczyk z delfinem i  tajemnicza wiadomość wyszeptana ofierze do ucha zapowiadają ,że gra nadal się toczy i ciąg dalszy nastąpi.

Jeśli lubisz kryminały/thrillery w typie Black Noir – to ksiązka dla Ciebie. Nawet jeśli nie znana ci jest IDEALNA czyli pierwsza książka opowiadająca losy Anity – narracja prowadzona jest tak ,że nie będziesz miał większego problemu w zorientowaniu się w sytuacji i książka stanowi odrębną całość.

Nie mogę powiedzieć, że STRACH mnie powalił na kolana- to zrobiła IDEALNA , ale przeczytałam z dużą przyjemnością. Weekendowy thriller po którym spokojnie zaśniesz ale nie będziesz mieć poczucia straconego czasu.  Przeczytałam wszystkie powieści autorki, zresztą nawet je kolekcjonuję i nadal będę polecać. 

Ciekawi mnie więc Twoje zdanie o jej książkach. Myślisz że będzie część trzecia? 


sobota, 29 sierpnia 2020


 

ZAGUBIENI – Natasza Socha  wyd. Edipresse
 

Głęboką nocą na moście spotyka się dwójka obcych , młodych ludzi. Nie znają się, nic ich nie łączy  prócz jednego. Oboje przyszli tu z tym samym zamiarem: każde uważa na granicy z pewnością , że życie postawiło ich tak mocno pod ścianą ,że dalsza egzystencja sensu nie ma , więc jeden skok w odmęty zimnej wody z dużej wysokości , rozwiąże ich problemy.

Obecność drugiej osoby , która przyszła tu w tym samym celu , zaburza jednak komfort  „podniosłej chwili” samobójcy stąd para wdaje się w swoistą licytację, która z osób  ma większe powody do skoczenia w wodę jako pierwsza. I tak przerzucając się opowieściami o beznadziejności swojego położenia , przegadują noc pierwszą. Brak porozumienia w tej kwestii prowokuje ich do  podjęcia kolejnych decyzji i odłożenia samobójstwa na później.

Scena bardzo filmowa i było podobnych opowieści już wiele. Dlaczego więc tę tak mocno polecam? Powodów jest sporo.

To że Nataszę Sochę kocham bezkrytycznie – wiecie.

To ,że jej zakończenia nigdy nie są oczywiste i przewidywalne – a nawet tutaj wręcz po pierwszych zdaniach masz ochotę powiedzieć: wiem! Znam finał tej akcji! – sprawia ,że nigdy nie zaglądam na ostatnie strony i czekam na to wielkie „WOW”

To ,że jej powieści czyta się po prostu pięknie , lekko ale nie są to opowieści trywialne i banalne czyli można łatwo , lekko i przyjemnie podać fajną , strawna i głębszą treść – to też wiecie, bo ciągle powtarzam jak mantrę.

Nasze życie wypełnia praca – która albo wtłacza nas w tory wyścigu szczurów albo kojarzy się z mechanicznym powtarzaniem pewnych mało ambitnych czynności w zamian za „miskę ryżu” Zabijamy swoje marzenia i ambicje w imię cudzych planów i oczekiwań. Uczeni jesteśmy przez ludzi bez ambicji, bez przekonania do tego co robią, mamy pokornie wypełniać polecenia I BYĆ GRZECZNYMI. Rosną jak grzyby po deszczu różnego typu formy doradztwa ( filmiki, youtuberzy, poradniki, celebryci, firmy i firemki ) którym pożywkę daje nasze niezdecydowanie, brak stabilności, zagubienie w życiu. Jak płatki śniegu w obliczu problemu zupełnie nieodporni , topimy się w jedną chwilę. Potrzebujemy kogoś trzeciego bo spojrzenie własnym okiem w lustro nie utwierdza nas wystarczająco. Po prostu każdy kąt w domu, mediach i pracy, społeczeństwie i środowisku krzyczy do nas jak mamy żyć . Czy to daje nam odpowiedź?

O zatrzymaniu w życiu , o zwolnieniu , o celebrowaniu drobiazgów to książka.

Czyta się jak rogalik z czekoladą do porannej kawy. Kończy z uśmiechem jak po spotkaniu z przyjaciółką.

Ona i on. Szansa na relację. Nie bądź jednak pewny zakończenia.

Polecam? POLECAM GORĄCO!

wtorek, 11 sierpnia 2020

 

SUPEŁKI I KRZYŻYKI – Ian Rankin wyd. Albatros

 

W koszu z tanią książką sieciówki leżała samotnie na samej górze książka , której okładkę zdobiła podobizna  Bobbiego, najsłynniejszego szkockiego pomnika psiej wierności … A że Edynburg kocham,  Szkocję kocham no i kryminały  nurtu GRANITE NOIR ( Aberdeen ma festiwal jednoczący autorów kryminałów tego działu ) też kocham – to przejść obojętnie nie mogłam.  I nie żałuję.

 

Wczesny kryminał Iana Rankina , pierwszy, którego bohaterem jest detektyw John Rebus, wart jest uwagi i ja przy autorze zatrzymam się na dłużej

John Rebus – oficer policji kryminalnej ma za sobą tajemniczą , trudną przeszłość w wojskowych szeregach SAS- bardzo szczególnej jednostce , do której by się dostać, trzeba było przejść wyczerpujące szkolenia , łamiące często psyche i ciało w każdym aspekcie. Niewielu udało się to przetrwać i pytanie – czy ci , którzy je przeszli aby na pewno wyszli z tego obronną ręką…

John Rebus radzi sobie z tym tak , jak potrafi. Nie pomaga mu cień domu rodzinnego , gdzie ojciec, magik i hipnotyzer  swoje umiejętności a wraz z tym całe uczucie, akceptację i atencje przeniósł na młodszego brata.  John wybrał odmienną drogę nie podejrzewając jednak że cień ojca i życie brata mocno będą tę drogę mu gmatwać.

No i  sielankowe nie jest również życie osobiste, domowe naszego detektywa. Klasycznie rozwodnik , nastoletnia córeczka, żona związana już z zupełnie kim innym. Życie wyznacza rytm praca- bar- przypadkowe kobiety – spotkania z córką.

Trzyma go przy życiu najsilniej praca. I gdy w Edynburgu zaczynają znikać nastoletnie dziewczynki , których pozornie nic nie łączy , zaczyna się śmiertelna gra, gdzie inteligencja , czas  i okrucieństwo na zmianę naciskają pedał gazu w rozpędzonym samochodzie tego śledztwa.

A gra jest o najwyższą stawkę.

I jak w grze kółko i krzyżyk – zwycięzca może być jeden. Przeciwnik dobrze zna Rebusa, ciągle o krok przed nim, ciągle prowokujący , coraz bardziej niecierpliwy

Czy John Rebus uratuje tę najważniejszą, ostatnią dziewczynkę ? czy supełki i krzyżyki wciągną go tak głęboko w czeluści historycznego Edynburga a mroki przeszłości zapalą iskierkę światła, że Rebus na czas odkryje znaczenie poszlak?

Powiem więcej. Autor pozostawia naszego bohatera w podziemiach i generalnie tylko z informacji o kolejnych kryminałach z serii  wiemy ,że przeżył i stał się bohaterem całego cyklu . Autor sam przyznał że nie do końca wiedział czy ciąg dalszy nastąpi.

Ale nastąpił . I całe szczęście. Mam czego szukać.

Czy powiedziałam ,że gorąco polecam?

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

„DWA ŚWIATŁA”-MARIA PASZYŃSKA . wyd Pascal

Z Marią Paszyńską po raz pierwszy zetknęłam się przy okazji książki „INSTYTUT PIĘKNOŚCI” i od razu wpisałam w listę autorek obserwowanych.  Ma niezwykły talent ukazywania codziennych , okrutnych zdarzeń  wojennej rzeczywistości z perspektywy człowieka zwykłego, który postawiony w sytuacji niecodziennej chce tylko jednego – przeżyć, przetrwać i ocalić w sobie człowieczeństwo.

I tak jest również w powieści „ DWA ŚWIATŁA” .

W muzykalnej , żydowskiej rodzinie  w 1935 roku przychodzi na świat niezwykle wrażliwy chłopiec. I choć w normalnych czasach pewnie pod troskliwą ręką swojego muzykalnego dziadka , rozwijałby pasje i talenty – jemu wojna odebrała wszystko. To nie był czas dla ludzi a na pewno już nie dla artystycznie uzdolnionych dzieci. Getto zamknęło bramy za wielu takimi jak on.. Dzień po dniu walcząc z głodem, widząc umierających  na ulicy ,szaleństwo i strach,  mały chłopiec tak przywiązany  do swojej rodziny tylko we śnie zamykał się w świecie , który od zawsze mu towarzyszył. W wyobraźni widział biało czarną klawiaturę fortepianu i tylko w snach ćwiczył , powtarzał i zachowywał w pamięci wszystko to , co dawało mu oderwanie od przerażenia.
Dzielna babcia czuła, że kres ich jest bliski i zrobiła wszystko  by w przebraniu aryjskiej dziewczynki przerzucić małego Andrzejka za bramy getta i umieścić u rodziny profesora muzyki.
Za cenę rozerwania więzów rodzinnych , ufając kobiecie, która przecież nie musiała być uczciwa, powierzyła największy skarb swojej rodziny - dziecko- prawie obcej , warszawskiej rodzinie. 

Jak silne piętno wywarł na nim pobyt w getcie? Jak wielki ból rozdarł na zawsze jego duszę po stracie rodziny? Co takiego wydarzyło się, że gdy przeżył piekło , odwrócił się od ziemi , która go zrodziła a nawet od rodziny , która dała mu przetrwanie?
Andrzej Krauthamer Czajkowski  przetrwał i w 1955 r został  laureatem V Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego. Był artystą i geniuszem ale całe życie zmagał się z syndromem „ocalałego”  , leczył się na depresję i nigdy z przeszłością się nie pogodził…

Jak prawdopodobnie wyglądały jego dni za murami getta?  Co robił w domu profesora? Dlaczego decyzja jego matki zaważyła na całym jego późniejszym życiu ?

Znamy lub powinniśmy znać przerażającą historię Warszawy w czasie wojny. Szkielet tej wiedzy wynosimy ze szkoły i filmów jednak to pojedyncze losy mieszkańców jak krwiobieg wypełniają ten zarys życiem, smakiem, zapachem i energią. I tylko tak dotrzemy do prawdziwego obrazu tych czasów. Na całym świecie ludzie chcą jednego : godnie żyć, mieć bezpieczny dom i świadomość ,że ich dzieci spełniają marzenia . Decyzje polityków, decyzje zakulisowych poczynań po prostu chciwych ludzi , naszse  spokojne życie  zmieniają w jednej chwili w perz.

Pamiętajmy o takich historiach  Poznawajmy je. Pochylmy głowy nad przesłaniem, które jest oczywiste i jasne. I nauczmy się wreszcie korzystać z doświadczeń pokoleń.
Może wtedy przestanie nam się kojarzyć nacjonalizm z patriotyzmem, Bóg z podziałami a ludzi inaczej wyglądających , myślących czy kochających przestaniemy stygmatyzować. 

sobota, 25 lipca 2020


DOKTOR IRKA. WOJNA , MIŁOŚĆ I MEDYCYNA- Katarzyna Droga . wyd ZNAK

W ciszy szpitalnych korytarzy na oddziale hematologii dziecięcej , wśród odgłosów pracujących respiratorów , pomp infuzyjnych i innych urządzeń ratujących życie małych pacjentów, przechodzi od łóżka do łóżka starsza, elegancja pani doktor i z troską pochyla się nad każdym z pacjentów. I nawet współpracujące z nią pielęgniarki nie wiedzą, nie podejrzewają jaka historia ciągnie się za tą zrównoważoną, delikatną kobietą…

Sierpień 1943… Młoda, zaledwie 22 letnia  Irka , studentka tajnych medycznych kompletów w Warszawie ryzykując codziennie wraz z innymi swoimi przyjaciółmi życiem, dzień w dzień pilnie uczy się w podziemiach szpitala anatomii. I jak inni w jej wieku chce w tym nienormalnym czasie kochać, żyć, spotykać się z przyjaciółmi . Jednak wrogi czas postawił przed nimi inne zadania.

Irka kombinuje jak wszyscy by przeżyć, by mieć jak najwyższe oceny . Planuje też ślub z kolegą ze studiów na wrzesień 1944 roku… Zakochana i szczęśliwa , ostrożna też , gdyż wie , że w ich szeregach nie wszyscy młodzi ludzie są godni  zaufania. Tylko podejrzewa ,że jej wybrany Jerzy jest członkiem tajnych struktur podziemia Polski Walczącej. Nigdy nie pada między nimi to oficjalnie.
Młodzi ucząc się medycyny , ukrywają się przed wzmagającą się akcją represyjną w okupowanej Warszawie, marząc o wolnej Polsce, o pomocy z zewnątrz o tym ,że jeszcze będzie normalnie…

Sierpień 1944 … zmienia wszystko . Powstanie. Irka rusza w szeregi sanitariuszek i pomocy medycznej. Jej narzeczony Jerzy , pseudonim „Wierny” stawia się w batalionie „Kiliński” I to ich ostatnie spotkanie.Historia wielu par w tym czasie niemiłości i niepokoju. Tyle ,że prawdziwa.

Jak potoczyły się losy tej pary ? Kto przeżył? Życie w kanałach, piwnicach , wywózka do obozów , do punktów przesiedleń . Po jednej , niemieckiej zarazie nadchodzi następna . Niekiedy pomoc przychodzi z nieoczekiwanej strony, niekiedy śmierć z ręki przyjaciela.
Z czym da się żyć? Co sprawia ,że wspomnienia nie pozwalają spać?

Historia ocenia Powstanie dwuznacznie. Bohaterstwo czy bohaterszczyzna? Nie czas na rozważania . Ci młodzi ludzie zrobili w tym momencie to , co sądzili ,że jest najlepsze dla kraju i dla nich .
 Nie spodziewali się tego , że będą wrogami dla wszystkich ,że swoją powstańczą przeszłość przyjdzie ukrywać im w „wolnej” Polsce… że nauczą się nie pytać o przyjaciół, że będą ostrożni przez całe lata w kolejnych etapach życia .
A żyć trzeba .

Doktor Irka , na której zapiski natknęła się autorka i tę historie przekazała nam w formie beletryzowanej powieści z czasów powstańczych , zmarła niespełna rok temu . Autorka minęła się z nią o włos jednak była w stałym kontakcie z jej synem  . Udało się jej więc ocalić od zapomnienia kolejną wielką małą bohaterkę tamtych dni . Zostało ich tak niewielu . Przez wszystkie te lata manipulowano ich historiami a oni do końca wierni powstańczym ideałom , nie pozwolili się wciągnąć żadnej władzy na sztandar.

Sierpień 2020…pochylmy się nad tymczasem. Nad odpowiedzialnością. Nad wolnością, którą tak łatwo stracić. Nad wiernością sobie samym , bo tylko tu nie zostaniemy zdradzeni. Nabierzmy dystansu do manipulatorów historii. Oczami młodziutkiej sanitariuszki spójrzmy na czasy, które tak łatwo mogą się powtórzyć. Wszak ktoś, kto nie zna historii jest skazany na powtarzanie jej błędów.

czwartek, 5 marca 2020


ESTERA –  KRÓLEWSKIE PIĘKNO 
ANGELA HUNT wyd. MIĘDZY SŁOWAMI



Czyż nie każda mała dziewczynka śni o byciu prawdziwą księżniczką? Nie zastanawia się , jak bajeczne życie toczy się za murami pałacu, gdzie każdy człowiek śledząc ruch jej oczu i gestów marzy by odpowiedzieć natychmiast na jej pragnienia nawet te, które nie zdąży wypowiedzieć?

Tak i zapewne było w przypadku Hadassy, osieroconej Żydówki , adoptowanej przez bezdzietne wujostwo, oczka w głowie rodziny , wychowanej według zasad religijnych jednak w poszanowaniu  prawa kraju , w którym przyszło jej żyć.

 A nie było to łatwe, gdyż Kserkses, władca ówczesnego świata znany był z porywczości, zmienności i trudnego charakteru. Z wysokości pałacu w Suzie życie podległych mu narodów wyglądało zgoła inaczej niż wielkiemu królowi wydawać by się mogło. Także Hadassa , mała dziewczynka widziała i swego króla innymi oczyma.

I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pewnego dnia życie małej Hadassy uległo diametralnej zmianie. Król rozzłoszczony na swą piękna i wpływową żonę Waszti , matkę następców tronu , w porywie złości oddala ją i  postanawia poszukać innej żony. Los i urzędnicy podsuwają mu Hadassę, która w obawie o ujawnienie swego pochodzenia zmienia imię na Estera.  I teraz drogi czytelniku już wiesz, że mamy do czynienia z królową Esterą , znaną każdemu z Biblii , Królową , która obroniła swój naród przed gniewem króla .

I choć Estera nie pozostawiła królowi potomstwa, choć zapisała się w historii tylko z tego wydarzenia – wielbiona i pamiętana jest przez nie tylko Żydów po dziś dzień jako kobieta , ryzykująca swój honor i życie w imię wartości nadrzędnych.
Jakie namiętności i obawy nią targały ? jak toczyło się jej życie ? Z dużym prawdopodobieństwem odtworzyła je amerykańska pisarka i doktor teologii , historyk i biblistka Angela Hunt . Powieść napisała w oparciu o całą dostępną bibliografię. Biblia poparta pismami Herododta i innych autorów, połączona ze znajomością realiów epoki , do tego świetne wczucie sie w psychikę młodej , nastoletniej dziewczynki, którą los wrzucił nagle do pałacu największego króla ówczesnego świata – daje nam frapującą , bardzo prawdopodobną biografię niezwykłej , odważnej i silnej kobiety.

Książka napisana jest z dwóch punktów widzenia – młodziutkiej dziewczyny – późniejszej królowej oraz Charbona – królewskiego eunucha , majordomusa i wiernego sługi swego króla. Pozwala nam to na wgląd w świat pełen ekscytujących intryg, rozgrywek haremowych, walki o wpływy między doradcami  ale i namiętności , bólu , zawiści między bohaterami powieści. „Estera” rozpoczyna pierwszą z trzech powieści w serii NIEBEZPIECZNE PIĘKNO. Książka idealna dla osób, których wyobraźnia rozpalona została filmami w typie „ Hurem” oraz „Kosem”, pokazujących nam tajemnicze zwyczaje i prawa haremów, zakazanych rytuałów, manipulacji oraz romansów. Oprócz romansowych wątków wszak możemy bliżej wniknąć historyczny koloryt i stanąć u progu na prawdę wielkiej historii.

czwartek, 14 marca 2019


SERCE ŚWIADOMOŚCI – Eben Alexander, Karen Newell. Wyd. Znak

Pewnie wielu z was czytało książkę „DOWÓD” tego samego autora. Jeśli nie czytaliście to na pewno o niej słyszeliście, gdyż autor ruszył w trasę promocyjną po Europie i był również w Polsce. 
Historia znakomitego , szanowanego neurochirurga , bardzo racjonalnie podchodzącego do spraw życia i śmierci  obiegła cały świat. Człowiek , który na skutek bakteryjnego zapalenia opon mózgowych zapadł w wielodniową śpiączkę i miał bliskie zeru szanse na w ogóle życie a co dopiero na powrót do samodzielności , głośnym echem odbiła się w środowisku również medycznym.

Eben Alexander nie tylko wyszedł z śmiertelnej choroby , nie tylko wrócił do normalnego życia ale i do swojego jakże trudnego i precyzyjnego zawodu! Fakt ten jednak przewrócił jego całe bycie , światopogląd i podejście do medycyny o 180 stopni. Od tego czasu stał się wnikliwym badaczem również i tej drugiej, nieuchwytnej dla medycyny strony.

W „Dowodzie” opisuje swoje przeżycia po „drugiej stronie” oraz swój powrót do świata. W „Sercu Świadomości” metodami naukowymi, konsultacjami z lekarzami i specjalistami różnych dziedzin nauki bada powiązanie umysłu z rozumem, nauki i duchowości - wnikliwie analizując przeżycia ludzi , którzy wrócili do żywych po przeżyciu śmierci klinicznej , porównując to z umysłami ludzi głęboko medytujących, dotykających zjawisk proroczych, de javu czy podróży astralnych. 
I jako sceptyk , racjonalista  odważa się postawić cały swój autorytet wykładowcy Harvardu i prestiż uznanego lekarza pod ocenę swoich kolegów po fachu by dowieść, że to co przeżył , nie jest tylko łatwo wytłumaczalnym medycznym przypadkiem . Eben jest pewien ,że był na drugiej stronie , doświadczył niezwykłej podróży i ta pewność zmieniła jego życie. Wraz ze swoją partnerką zbierają i badają świadectwa ludzi , którzy dotknęli niewytłumaczalnego.

Szesnaście rozdziałów książki prowadzi nas przez wszelkie dziedziny „twardej” wiedzy – fizykę kwantową, neurochirurgię, astronomię, medycynę  do jednego wniosku – nie jesteśmy tylko tu i teraz, nie jesteśmy wyłącznie ciałem i krwią uwięzioną w ciele fizycznym. I stanowimy coś więcej niż myśli i osobowość, wykraczamy daleko poza wyznaczane nam role społeczne nauczyciela czy księgowego , matki czy ojca. Jesteśmy istotami duchowymi żyjącymi w duchowym wszechświecie i ta perspektywa postrzegania wszechświata wpływa w sposób decydujący na nastawienie nasze do codziennego życia i do spraw umierania. I nie stanowimy osobnych bytów walczących o dominację a stanowimy jeden wielki połączony ze sobą nawzajem nadrzędny byt , nadający sens naszemu istnieniu. Nasza świadomość trwa dłużej niż ciało , uczymy się wszystkiego i uczymy też innych.

Lektura może nie najprostsza ale wciągająca, mocna. Myślę ,że świetna na okres taki jak mamy teraz – gdy przed świętami lubimy spojrzeć na siebie i życie z dystansu i szukamy odpowiedzi , dokąd zmierzamy i czy tylko żyjemy jeden jedyny raz. Osobiście polecam. Warto

piątek, 1 marca 2019

 FERMA BLOND- PIOTR ADAMCZYK, wyd.Wydawnictwo AGORA


Po śmierci dziadka bohater , choć wcześniej przez niego wydziedziczony , ma prawo uszczknąć okruch, tego co pozostawił w spadku swoim spadkobiercom. Kontaktuje się więc ze swoją niemiecką rodziną i wspólnie próbują ową schedę podzielić. Ale by dzielić, najpierw trzeba ją oszacować.Tyle ,że spadek stanowią pamiątki wojenne oraz obrazy , których pochodzenie i wartość stanowi zagadkę. 
I tak ruszamy wraz z bohaterem w zawikłane czasy bezpośrednio przed wybuchem II Wojny Światowej oraz w czasie jej trwania. I nic nie jest już czarno-białe, jednowymiarowe czy oczywiste.

Charlotte, śliczna, apetyczna  nastolatka , córka znanego berlińskiego antykwariusza, pomaga ojcu w prowadzeniu biznesu. Czasy są trudne, nazizm narzuca swoje standardy i wartości zarówno w życiu jak i w sztuce a stary antykwariusz wie, że choć sztuka nowoczesna przez Hitlera ceniona nie jest, to jednak wartość swą ma i można na niej nieźle zarobić. Stąd pod oficjalnym szyldem antykwariatu ukryta jest i inna działalność handlowa- obrót działami sztuki oficjalnie zakazanymi .

 Antykwariusz ma spore kontakty i jego sklep odwiedzają goście różni. Młoda Charlotte zakochuje się w malarzu bliskim samemu Hitlerowi , Adolfie Zieglerze, który to pacykarz prócz tego ,że jest bawidamkiem, flirciarzem i niebezpiecznym uwodzicielem, ma znaczący wpływ na kształt polityki kulturowej całego kraju.  Dziewczyna jest soczysta i niewinna a  malarzyna specjalizuje się w kobiecych aktach więc  problemy są tylko oczywistą konsekwencją biegu tej historii.

 Losy tej toksycznej, wyuzdanej relacji  są tylko pretekstem by autor wprowadził nas w dużo głębszy temat .

Lebensborn – o którym tak niewiele się po wojnie mówiło i mówi nadal, polityka „czystości rasy” , selekcji naturalnej mającej na celu uzyskanie idealnego , nordyckiego pokolenia, specjalne domy i miejsca, gdzie dochodziło wręcz do „produkcji” jak na fermie dzieci o aryjskich cechach , porywanie , odbieranie dzieci i zniemczanie ich przed wysyłką do Rzeszy, to samo w temacie wywożenia młodych kobiet z terenów podbitych. Wszystko uświęcone ideą nadrzędności potrzeb kraju nad uczuciami i potrzebami człowieka. Matka jest święta , bo rodzi dzieci, których ma być jak najwięcej. Męża nie ma ? cóż inni mężczyźni o pożądanych cechach też muszą być w gotowości a mąż jeśli i jak wróci - powinien cieszyć się z tego ,że żona tak skrzętnie wypełniała obowiązki kobiety w Rzeszy. 
No i specjalne domy "publiczne" zorganizowane na potrzeby wysokich oficerów i polityków , gdzie najbardziej zręczne młode dziewczyny miały wyciągać informacje potrzebne dla podsłuchujących. 
Ale i chore eksperymenty na ludziach w obozach nazistowskich na terenie Polski , dziwne miejsca, "obozy" dla młodzieży pod Łodzią i wiele innych , prawdziwych , nie ruszanych przez dziesiątki lat historii...

Ale przecież pisze to mistrz Piotr Adamczyk! Nie da się bez delikatności i czułości, bez uczuć i miłości, bez słów jak płatki róż choć czasy nie sprzyjają romantyzmowi! 

I tu się też nie zawiedziesz. Mimo , iż historie opisywane poetyckie i proste nie są, udaje się autorowi i tutaj znaleźć możliwość rozwinięcia swojej poetyckiej natury i połechtania naszej wrażliwości i potrzeby eteryczno erotycznego słowa wpływającego przez kobiecy narząd miłosny – uszy -wprost na nasze serce . I jakże tu się nie zachwycać?! Nikt w sposób tak nienachalny , delikatny nie potrafi przekazywać trudnych spraw. Poznaliśmy to w "Domu Tęsknot" , mamy to i w "Fermie blond"

Dostajemy  więc kawał rzetelnej , prawdziwej historii z czasów III Rzeszy, mamy niezły wątek kryminalny,w gratisie  doskonały trójkąt miłosny , kawał świetnej obyczajówki z życia codziennego w czasach wojennych oraz piękne, poetyckie uniesienia autora związane z jego powojennymi poszukiwaniami źródeł schedy po dziadku i znajomością z pewną pociągającą panią historykiem sztuki .

Książka solidna, ponad 500 stron ale oderwać się nie mogłam- jak zawsze. Nie zawiodłam się , dostałam dokładnie to , czego oczekiwałam.

No i ten balsam na moją duszę i estetykę... jak ON ( autor) PISZE O MIŁOŚCI!
Od samego czytania oczy robią się wilgotne a dziwne ciepło ogarnia ciało.
 Oj, Panie Piotrze, kolejną noc jest mi Pan winien! 

sobota, 23 lutego 2019


GRA W KOLORY – Marzena Rogalska  wyd. ZNAK
 

Agatę , bohaterkę „Gry w kolory” znamy już z „Wyprzedaży snów” – powieści , która spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem wszystkich czytelników – w tym i moim. W poprzednim tomie spotkaliśmy Agatę po przylocie z Nowego Yorku , gdzie wprawdzie świetnie rozwijała się jej zawodowa kariera ale małżeństwo z toksycznym narcyzem , bardzo wpływowym i zaborczym , skutecznie odebrało jej chęć do życia. Wróciła więc do Krakowa , gdzie grupa wypróbowanych w niejednym boju przyjaciół pomogła odzyskać jej wiarę w siebie, w innych ludzi i w swoje możliwości. I gdy wydawało się ,że już wszystko idzie we właściwym kierunku - wszak i perspektywy zawodowe zobaczyła w jasnych barwach oraz   dotarło do niej że jej największy przyjaciel jest  Miłością Jej Życia - los ponownie dokonał volty.

Z poobijanymi lecz nie złamanymi skrzydłami , Agata dochodzi do siebie pod czujnym okiem przyjaciół. Ze stratą tego jednego serca, jakby zamiera jej cały świat. I choć firma , którą tworzy z oddanymi ludźmi , ma świetlane perspektywy , życie przestaje ją cieszyć.

Żeby dojść do równowagi musi zmierzyć się z własną przeszłością i to nie tylko tym , co stało się w Stanach ale jeszcze z głębszym obszarem- wrócić do domu rodzinnego , do miejsc, w których jako dziecko była „przechowywana” bardziej niż wychowywana, stanąć oko w oko z prawdą o swojej rodzinie , sobie i zmierzyć się  z własnymi lękami. Zadanie  karkołomne , gdyż życie Agaty biegło dość niestandardowym szlakiem. Nigdy wcześniej nie zadawała sobie pytań dlaczego ojciec znikał , dlaczego matka miała do niej jakby wrogi stosunek, dlaczego była przerzucana od babci do babci, cioci i jeszcze innych osób. Skąd ten nacisk na jej dość nietypową edukację i z jakiego źródła pochodziły pieniądze na jej brytyjskie szkoły.

Agata krok po kroku mierzy się z prawdą o swojej przeszłości , przechodząc przez wszystkie fazy dojrzewania a raczej dojrzałości kobiety dokonującej już świadomych , precyzyjnych wyborów, rozumiejącej wypartą niegdyś przeszłość.

Może to ,co napisałam brzmi dość banalnie ,ale uwierz banalnym nie jest. Owszem grupa przyjaciół bohaterki to ludzie o nietuzinkowych zawodach i możliwościach , trochę za pozytywnie , wręcz niewiarygodnie układających się wydarzeniach z ich życia w świecie, w którym problemy same się rozwiązują . Ale to tylko jedna ze stron książki- może nie do końca jest to wada. Wszyscy pragniemy mieć takich zaufanych i wspierających przyjaciół i choć w książce możemy o nich poczytać.

Innym wątkiem  jest samo dojrzewanie Agaty do spojrzenia w swoją przeszłość .Wszak bez jej zrozumienia , nie miałaby szans na stanięcie na silnych nogach ponownie w życiu. Zmaganie się z tajemnicami rodzinnymi to jedno – stanięcie oko w oko z manipulującym i toksycznym mężem to drugie. Nie muszę Ci chyba mówić, że oba egzaminy Agata zdaje koncertowo... choć w tym kontekście to słowo nie jest najlepsze 😉

Kolejny raz zachwyciłam się Marzeną Rogalską zupełnie inną niż tą panią z okienka TVP. Tam – szczebiotliwa, uśmiechnięta , optymistyczna , bardzo otwarta na rozmówcę – tu pokazuje nam inną twarz . Kobieta o niezwykle szerokich i głębokich horyzontach, oczytana, z dużą wiedzą na temat muzyki i to tej z wyższej półki, mocna w socjologii, w historii , zna się na prawach biznesu i PR. Tak ciepłą , empatyczną i życzliwą przyjaciółkę każdy z nas chciałby mieć, spotkania na kawie byłyby jak terapia u psychologa czy psychoterapeuty. Mamy więc namiastkę – książki, które pisząc dają nam po kawałku jej zrozumienie i wrażenie zaprzyjaźnienia.
Nie mogę się doczekać , gdy koleżanka odda mi trzecią część przygód Agaty. Jeśli tym razem jej się powiedzie  - jest nadzieja i czytelniczek na zakręcie, nieprawdaż?  😉

Pozdrawiam Panią Marzenę. Fanem jestem 😉 I będę .

niedziela, 17 lutego 2019

 POWIEM CI COŚ – Piotr Adamczyk  wyd. Dobra Literatura


Dziennikarz telewizji funeralnej i równocześnie pisarz , samotny mężczyzna w średnim wieku wynajmuje pokój w swoim mieszkaniu młodej , ekscentrycznej studentce malarstwa. Dziewczyna o pięknym i działającym na wyobraźnię imieniu Tulinka (jest zza wschodniej granicy) , tworzy niezwykłe obrazy w których zachowane jest DNA osoby zamawiającej bądź ważnej dla osoby zamawiającej. Rynek zbytu na tego typu sztukę poza granicami kraju jest ogromny , więc dziewczyna całkiem nieźle sobie radzi finansowo.  Między dojrzałym pisarzem a młodziutką artystką rodzi się ognisty , silny romans. On zaczyna pisać kryminał ? thriller ? i opisywane wypadki dziwnie zbieżne są z dramatycznymi ,wręcz  szokującymi wydarzeniami rozgrywającymi się w tajemniczej willi na przeciwko....

Lecz to tylko jeden z trzech wątków , splecionych w powieści jak warkocz kobiety....gdyż nie jest to tylko powieść.

Autor , Piotr Adamczyk ( aż ciśnie się na usta dopowiedzenie NIE TEN ADAMCZYK , KTÓRY GRAŁ PAPIEŻA) jest nie tylko znanym dziennikarzem, ale i filozofem i poetą. I to zasadniczo jest główny powód dla którego tak jestem uzależniona od wszystkiego co Piotr Adamczyk napisze.
 W zasadzie nie powinnam pisać recenzji jego książek, bo nie o fabułę tu chodzi. Powinnam ten post nafaszerować poruszającymi duszę i wyobraźnię cytatami dotyczącymi relacji damsko – męskich , głębi uczuć ale i pięknego erotyzmu , bez wulgarności i dosadności, z dużym dystansem a jednak ogniem .

 Nikt tak jak Pan Piotr nie dotknął mojego serca i mojej estetyki w tej materii. 
I choć opisuje często związki ulotne bądź bardzo trudne, to sposób w jaki o nich pisze, porusza każdy atom mojego ciała i duszy. Wydarzenia  są tylko kanwą do rozważań na temat złożoności ludzkiej psyche , binarnej natury ,w której najwznioślejsze uczucia łączą się często z behawioralnymi i mrocznymi potrzebami , głęboko skrywanymi w odmętach ludzkiej osobowości.

Przyznam się do czegoś. Książki tego autora to jedyne, w których na marginesach robię notatki i podkreślam fragmenty. I to nie kilka na książkę ale prawie na każdej stronie  znajduję jakąś perełkę.
 Tyle poezji w prozie nie znajdziesz u innego autora. Budzi wyobraźnię, rozpala marzenia, niestety gra na uczuciach tęsknoty i pamięci. I to niekiedy boli. 

Każda osoba czytająca znajdzie w punkt opisane i swoje stany emocjonalne. Nie sądzę by można przejść obok tych słów bez poruszenia. 
Tę akurat książkę dostałam w najszczęśliwszym czasie mojego życia a przeczytałam pewnie w najgorszym. To nie pomaga ale nie żałuję. Wstrząsnęła mną dogłębnie , jeszcze w niej jestem rozedrgana i wzruszona. Tak proste i tak mocne osadzenie uczuć, absolutnie wzór niedościgniony.

Czy można piękniej napisać o miłości?

„...całą nadzieję pokładam w matematyce. Takiej najprostszej. Chciałbym po prostu wiedzieć, w jaki sposób mogę siebie dodać do Ciebie...”

Czy znacie bardziej erotyczną frazę od :

„...śniła mi się piękna poezja, a konkretnie kobieta, której lewe udo byłło jednym wieszem, prawe udo było drugim wierszem , a ja leżałem twarzą pośrodku i czytałem między wierszami...”
„...Pomyśl o mnie , moich dłoniach , które wędrują po Tobie. Poczułaś je? Tam właśnie jestem...”

Piotr Adamczyk ma jeszcze jedną , niedoścignioną umiejętność – potrafi w kilku słowach , w sposób absolutnie mistrzowski podsumować  nasze cechy i ułomności jednocześnie nikogo   nie urażając,  autoironicznie spuentować całą złożoność naszych zachowań.
Mała próbka:
„...mam wrażenie ,że jak Chrystus zamieniał wodę w wino , to w Polsce zapomniał potem ten wybryk odwrócić..”

Reasumując: książki Pana Piotra to moje ulubione pozycje, mają szczególne miejsce na półkach, nie pożyczam innym raczej, niestety po nich piszę  ołówkiem ale to takie , do  których  też i wracam najczęściej. I jeśli masz ochotę przeżyć coś niezwykłego , to przeczytaj.

Jeśli masz partnera/ partnerkę - gwarantuję ,że uśmiechniesz się czule i wtulisz w bezpieczne ramiona . Jeśli nie masz- książka uruchomi potrzebę ciepła i bliskości , gdyż życie ma sens jedynie , gdy wypełnia je Miłość, nieprawdaż ? 

środa, 13 lutego 2019

 ARYSTOKRATKA I FALA PRZESTĘPSTW NA ZAMKU KOSTKA – Evzen Bocek, wyd. Stara Szkoła

Ostatni weekend spędziłam w stolicy Moraw, Brnie – więc nie mogłam nie zabrać ze sobą czegoś, co związek z Morawami ma 😉 tym bardziej ,że weekend piękny, słoneczny i ciepły jak na luty.

Siedząc sobie i kiwając nóżkami na murach obronnych starego Brna , wzbudzałam ogólną sensację spacerujących ciągłymi prychaniami i chichotami . A to właśnie spowodowała kolejna część mojej ulubionej czeskiej serii o spadkobiercach morawskiego zamku Kostka , którzy za wszelką cenę próbują już nawet nie przywrócić blask swojej posiadłości ale najnormalniej przetrwać i przeżyć w jakiejkolwiek kondycji i zdrowiu psychicznym a uwierzcie mi – łatwe to nie jest.

Czwarta część tej historii dzieje się w momencie przełomowym – otóż właśnie w wypadku komunikacyjnym ginie słynna , piękna i wzbudzająca emocje księżna brytyjska , słynna Lady Di , i to wstrząsa opinią publiczną zwykłych ludzi ale i doprowadza do ciężkiej depresji wszystkich snobów, oglądaczy soap -oper typu Carringtonowie, sułtanki jakieś tam i mód na ekscesy , sukcesy itp.

 Jak się domyślacie ten wstrząs nie jest  bez wpływu na i tak już zszargane nerwy sukcesorów zamku Kostka . Kolejna dziedziczka  , niespełna dwudziestoletnia Maria ( wszak według legendy przed nią jeszcze niewiele więcej niż rok życia ) wprowadza nas swymi listami do narzeczonego w kolejne krew mrożące wydarzenia zwiastujące  chmury nadciągające nad niespokojny zamek.
Do znanych już nam postaci egzaltowanej mamy, neurastenicznego ojca, jedynej o w miarę zdrowych zmysłach Marii vel Mary , mojego ulubionego Józefa , Deniski z ADHD i nieokiełznanej wyobraźni , pani Cichej i oczywiście dwóch psów – dołączają postaci nowe acz równie barwne, tym samym wpuszczając nową , świeżą energię w coraz bardziej zagmatwaną rzeczywistość zamkową. 

 Zupełnie niezależnie od siebie dwie grupy „przestępcze” mają zlecenia w tym samym czasie na dokonanie kradzieży zupełnie innych „przedmiotów” . I jak to u Evzena bywa, przestępcy trochę jakby z grupy Gangu Olsena wzajemnie sobie wchodzą w drogę a jeśli dołożymy do tego PRZYPADEK no to intryga na miarę nagród Darwina gotowa.

Cóż dodać? Autoironia, sarkazm i specyficzny , najlepszy czeski humor dawno nie widziany w powieściach sprawi ,że nudzić się nie będziesz. Mnie zachwyca bardzo i cieszy też świadomość, że Czesi właśnie zdecydowali się na nakręcenie serialu na podstawie tych książek. 

niedziela, 10 lutego 2019


NASZE WŁASNE PIEKŁO- NATALIA NOWAK-LEWANDOWSKA, wyd. Pascal


    Samotna ,trzydziestoletnia Nina, uzależniona od relacji z toksyczną matką, prowadzi bardzo przewidywalne życie. Pobudka, telefon do mamy , próba w filharmonii, powrót , obiad u mamy, koncert , powrót i znów to samo.
 Nie chodzi z przyjaciółkami na przysłowiową „kawę”, życie towarzyskie zmarginalizowane do absolutnego minimum, w ciasnej kawalerce oddaje się swojej pasji – muzyce. Skrzypce wypełniają jej całe życie, i choć to jej autentyczna pasja , bardziej realizuje plany swojej matki niż własne.
 Pewnego dnia , w obawie przed spóźnieniem  na próbę generalną, zamawia taksówkę i to uruchamia cały cykl kolejnych wydarzeń. Za kierownicą wspomnianej taksówki siedzi przystojny „niegrzeczny chłopiec” o imieniu Artur , dla którego praca taksówkarza jest tylko przykrywką dla prawdziwego źródła dochodu

Przypadek sprawia ,że Artur i Nina spotkać się muszą kolejny raz a później już wszytko wymyka się im spod kontroli.

Oczywiście by całej historii nadać smaczku ,jest też trzeci mężczyzna – grzeczny , ułożony i poprawny do bólu Wojtek , dyrygent orkiestry w której gra Nina, skrycie podkochujący się w niej ( za zgodą i błogosławieństwem jej matki – o czym ona oczywiście nie wie) i ten dla odmiany „grzeczny chłopiec” węsząc zagrożenie dla obiektu swych uczuć, wtrąca się w całą historię. Czyli szara myszka , nie zdająca sobie sprawy ukrytych atrybutów ( oszałamiająca figura, ukryty seksapil i hipnotyzujące oczy + niewinność ) staje się obiektem rywalizacji dwóch ogierów – czarnego i białego , dobra i zła, ryzyka i bezpieczeństwa a wynik do końca nieznany.

I więcej ci nie powiem.

Obyczajówka i romans , z delikatnym wątkiem erotycznym , oparty o schemat szarej myszki którą nagle odkrywa dwóch atrakcyjnych  , choć zupełnie inaczej , mężczyzn, podejmujących walkę o nią i o wielkie uczucie.
Czyta się niezwykle szybko , w zasadzie lektura na jeden wieczór choć stron około 300. Jeśli potrzebujesz czegoś zupełnie lekkiego i nie absorbującego na wieczór – to może być lektura dla Ciebie.

środa, 6 lutego 2019


(NIE)MIŁOŚĆ- NATASZA SOCHA, wyd. Edipresse


Książkę zamknęłam równo o 3.00 nad ranem. I tak tkwię w ogłuszeniu oniemiała z podziwu, jak tak precyzyjnie i prosto można opisać całą paletę emocji pomiędzy motylami zakochania a atrofią związku tuż przed odejściem. I w lepszym momencie przeczytać tego nie mogłam, niż teraz, gdy łapiąc oddech jak ryba wyrzucona na brzeg, walcząc o siebie , segreguję wszystkie lśnienia i uderzenia , szczelnie plombując je w słoiczkach przeszłości, zasypując w ziemi niczyjej, by za moment odwrócić się i zapomnieć.

Gdy relacje między ludźmi stają się czarno-białe to znak ,że związek chyli się ku rozpadowi. Wszak do życia potrzeba nam wszystkich barw i tonów, nadmiar bieli oślepia a wraz z czernią wkrada się smutek i poczucie straty. Opuszczający się ludzie mimo woli podsłuchują się, szpiegują drobne gesty, pieczołowicie odnotowują zmiany w partnerze i odpalają własną wersję wydarzeń utkaną ze swoich lęków i przewinień, zatrutych myśli i chorych emocji, uruchamiają w wyobraźni coś, co choć nie istnieje , zaczyna żyć własnym życiem i nosić znamiona prawdy ubraną w fałszywą osobowość i fejkowe życie.

Cecylia i Wiktor, małżeństwo z czternastoletnim stażem ma wszytko to , co do dobrego i dostatniego życia jest potrzebne. Interesującą pracę : ona jest ornitologiem z pasją , on pracownikiem naukowym właśnie piszącym swoją habilitację,  piękne mieszkanie, zdolną i rezolutną trzynastoletnią córkę, dochód pasywny pozwalający na korzystanie z życia w takim zakresie , w jakim każdy by z nas chciał.  Małżeństwo ma swoje pasje , wiele zrozumienia dla partnera ale i wspólne rytuały , drobiazgi , które sprawiają ,że są sobie bliscy a ludzie z zewnątrz nie mają do nich dostępu. Jednak coś między nimi umarło, pomimo wzajemnego szacunku i wspierania się , powoli idą w czarno białą paletę barw a to zmierza wyłącznie w kierunku drzwi adwokata a za nimi już tylko brama z napisem „rozwód”. I choć żadne tego nie przewidywało , choć jeszcze się starają, to powolne wspólne małe magie poranków i dni – jak choćby picie razem porannej kawy – zamierają i żadne już tego nie wskrzesza...

Oboje bijąc się z myślami , które pierwsze powie drugiemu że dalej już osobno, przedłużają agonię wzajemnego bycia. Ona szukając na Tinderze  potwierdzenia swojej kobiecości , on przeglądając się w oczach młodziutkiej doktorantki odbudowuje obraz mężczyzny , którym znów chciałby być.  I już są o krok od tej komunikacji drugiemu o odejściu ,  gdy wypadek komunikacyjny sprawia ,że Cecylia na wiele miesięcy skazana zostaje na wózek inwalidzki więc lęk przed bezradnością z jej strony a poczucie odpowiedzialności za nią z jego , zatrzymuje ich w decyzjach ostatecznych .

Uff. I cała powieść to właśnie dogłębna analiza tego , co pomiędzy.

Natasza Socha precyzyjnie krok po kroku , z niezwykłą drobiazgowością opisuje ewolucję tych trudnych relacji pomiędzy Miłością a Niemiłością w drodze ku rozwiązaniu impasu. Cały wachlarz barw i dźwięków targających ich wspólnym ale i już osobnym też życiem niezwykle trafnie obrazują opisy zachowań z życia ptaków . Dla nas idylliczne ćwierkania i tańce godowe  wszach rozpoczynające się w okolicy nadchodzących niebawem walentynek , wicie gniazda i walki o partnerkę mają wydźwięk radosnego wybuchu wiosny a w świecie ornitologicznym niekiedy ma zupełnie przeciwny wydźwięk.  

Co ci mam powiedzieć jeszcze ? Do mojego życia delikatnych emocji też ktoś wpuścił małpę z brzytwą atakującą na oślep  każdą sferę , która przyciągnie ją barwą czy kształtem. Nie mogę więc bez emocji pisać o tej książce. Czytając czułam ,że Natasza dokonuje wiwisekcji na żywym i to MOIM organizmie , gmerając ostrym nożem po moich żebrach bez znieczulenia . Ale wdzięczna jestem . Mocna to rzecz , wstrząsająca .

I jak to  od jakiegoś czasu u tej autorki bywa – zakończenie jest zupełnie nieoczywiste. Nawet czekam już na te finały , bo każdorazowo bądź w niedopowiedzeniach bądź w nagłym zwrocie Natasza sprawia ,że poza wielkim WOW nie umiem wydusić głosu z gardła.

I jeszcze trochę potrwa , zanim te swoje emocje wobec tej książki uporządkuję.
Bo na razie cięzko. Nieobecność, niezrozumienie . NIEMIŁOŚĆ.

poniedziałek, 4 lutego 2019


ŻONA NA PEŁEN ETAT - Agata Przybyłek , wyd. CZWARTA STRONA



Przyznam się od razu : nie czytałam wcześniejszych trzech części a w powieści jest sporo odnośników do wydarzeń minionych. Domyślam się więc, że tytułowa żona na pełen etat czyli Zuzanna, połowica  Ludwika nie miała szczęścia małżeńskiego usłanego różami. Pewnie przez te poprzednie tomy razem się docierali i poszukiwali wspólnie zaginionego miodu z miodowego miesiąca . I  cała okoliczna rozplotkowana społeczność malowniczej miejscowości o nazwie Jaszczurki im tego zadania nie ułatwiała. I  to wszystko ze szczerego serca i dobrej woli.

Zuzanna i Ludwik to małżeństwo z czteroletnim stażem. Mają małego syna, mieszkają w otoczeniu bliskich i  rodziny- jak to w małych społecznościach bywa. Zuzanna, z zawodu  nauczycielka, z powodu wcześniejszych wydarzeń  jest troszkę „na świeczniku”, sąsiedzi ją obserwują, rodzice uczniów komentują . I choćby nie wiem jak się starała, jej każdy ruch zostanie zauważony, oceniony i niekiedy opacznie zrozumiany.  Takie jest życie celebrytki mimo woli.

Z czym w tej części sagi zmierzy się Zuzanna? Dlaczego podejrzewana jest o romanse ? i skąd podejrzenie o nie- prawe pochodzenie jej syna? Czy interwencja księdza proboszcza będzie pomocną ręką czy płytą nagrobną reputacji Zuzanny?

I czy małżeństwo po takich przejściach nadal  może zachłysnąć się sobą i żyć na przekór złym językom?

Zuzanna mimo wszystko jest bardzo optymistyczna. I wierzy ,że pokona wszelkie złośliwości losu. Choć przytrafiają jej się niewiarygodne wręcz przypadki, otrzepuje pyłki z sukni, poprawia koronę i rusza dalej.
Powiem tak – miłe czytadło po ciężkim tygodniu ale historia jakich wiele. Może gdybym czytała całość, porwałaby mnie bardziej.
A może nie trafiła w „mój czas”?

czwartek, 31 stycznia 2019



WŁAŚNIE DZIŚ, WŁASNIE TERAZ- Karolina Wilczyńska, wyd. Czwarta Strona


Katastrofa architektoniczna – załamanie się dachu hipermarketu – łączy życie trzech kobiet które pozornie różni  wszystko . Sabina , zgorzkniała „stara panna” od lat borykająca się z dwoma problemami : samotną opieką nad zniedołężniałym ojcem oraz z problemami finansowymi. Druga to Sonia -  elegancka , niepracująca pani domu , matka maturzystki i żona wiecznie czekająca na swojego męża .I wreszcie trzecia,  Bronisława – uboga wdowa mieszkająca z synem alkoholikiem, przyzwyczajona do usługiwania mu i tłumaczenia wszystkich jego wyskoków przed światem.   Łączy je jednak coś więcej poza krótkim czasem spędzonym razem na sali szpitalnej .

Wszystkie trzy , choć tego jeszcze nie wiedzą, uwikłane są w toksyczne, wyniszczające  relacje z mężczyznami z którymi mieszkają. Żadna nie widzi problemu we własnym życiu ale doskonale są w stanie uchwycić te złe i krzywdzące układy w życiu pozostałych kobiet. Wszak najciemniej pod latarnią?  Wypadek i obrażenia , którym wszystkie trzy ulegają ,zmuszają je do przewartościowania życia i po prostu niezamierzonych zmian.

Każda ma inne problemy , przed każdą inne wyzwania. Potrzebują wsparcia i pomocy i los splata ich życia na pewien czas. Czy sobie poradzą? Czy znajdą siłę by zmienić swoje chore uzależnienie od wyniszczającej  miłości do najbliższych mężczyzn ? czy ocalą po prostu siebie?

Co ci mam powiedzieć? To nie jest lektura łatwa , lekka i przyjemna ale jest ważna i wartościowa. Żadnej z bohaterek nie polubiłam lecz zainteresowały mnie,  uczciwie muszę przyznać ,że znam podobne kobiety. I powiem ci jeszcze więcej – pewne cechy jednej z nich mam niestety i ja.

Ta książka pozwala spojrzeć z boku również na własne otoczenie. Tak blisko siebie mamy podobne kobiety. Jedno osiedle , każdy niby każdego zna a jednak latami całymi w imię zasady „ nie wtrącaj się w cudze życie” , przechodzimy obok takich osób lub nawet nie podejrzewamy jak trudna i niebezpieczna może być ich sytuacja. Niekiedy staramy się pomóc , jednak odepchnięci tej próby już nie ponawiamy.

Książkę czyta się (pomimo nie najłatwiejszej tematyki) bardzo dobrze. Sprawnie napisana, wciągająca, nie banalna. Myślę ,że wielu kobietom się spodoba. Kobietom – bo mężczyźni siebie nie będą chcieli zobaczyć takimi , jakimi widzi je pani Wilczyńska.

poniedziałek, 28 stycznia 2019


Cymanowski Młyn- Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda. Wyd. FILIA


Specjalistka od szczęśliwych zakończeń i autor przerażających, mrocznych , pokrętnych thrillerów /horrorów – czy taki duet może pogodzić swoje nieokiełznane dwie wyobraźnie w jednej książce?

Qrcze gdybyś mi powiedział ,że tak- nie uwierzyłabym. A jednak. Ale od początku.

Magdę Witkiewicz kocham jako autorkę i człowieka. Jej książki dają mi odpoczynek, oderwanie od codziennych stresów i generalnie są kocykiem i lampką wina w jednym. Darda to raczej mocne wejście w ciemny las , gdzie za każdym rogiem wilk a przynajmniej dusza potępiona ... Da się to połączyć ? logika mówi -nie. Ten duet jednak postanowił złamać schemat , udowodnić, że skrajnie odmienni pisarze mogą razem zatańczyć tango 😉 i efekt będzie powalający.

Każde małżeństwo prędzej czy później przechodzi mniejszy lub większy  kryzys. Nie inaczej jest w związku Macieja i Moniki. Niby wszystko prócz dziecka mają , ale zakręt życiowy sprawia ,że każde ucieka trochę w swój świat. Maciej pracuje nadmiernie dużo a Monika  cóż, po pracy w korpo wraca do coraz zimniejszego domu i  szukając pożywki dla głodnych myśli ucieka  częściej wspomnieniami do lat minionych i pierwszej wielkiej miłości , której finał niestety był dość tragiczny a pewne sprawy do końca nie zostały wyjaśnione. Co karminy to rośnie. Swoimi emocjami Monika hoduje w sobie idealizowane coraz bardziej wspomnienie minionego kochanka i zaczyna tęsknić.

Ktoś wrzuca do skrzynki pocztowej zaproszenie dla nich na spędzenie urlopu i między innymi swojej kolejnej rocznicy ślubu  w tajemniczych leśnych ostępach , w miejscu trochę odciętym od Boga i ludzi, gdzie tylko natura, brak internetu i oni. Oboje uznają ,że to nie jest zły pomysł i pełni nadziei na odświeżenie swoich  relacji decydują się na ucieczkę w lasy. 

Tajemniczy dom z dziwnym gospodarzem  przyciąga ich ale i zasiewa pewien rodzaj lękliwości  ... Dom jakby zamknięty w czasie pulsuje tajemnicą i przeszłością. Małżeństwo z bardzo napiętej sytuacji przechodzi w stan jakby uspokojenia, na nowo odszukując siebie . Malownicze krajobrazy pomagają im odnaleźć spokój , jednak.... to nie całkiem idylliczne miejsce. Po kawałku poznając okolicę, domowników i wydarzenia minione młodzi układają puzzle historii i rodzi się z tego niebanalna i zaskakująco niepokojąca opowieść.
Wieczorami z lasu dobiegają głosy...czy aby na pewno zwierząt? Bagna i mokradła, tajemnicze ognie czy światła , do tego legendy o potępionej wodnicy? Zaginionej kobiecie? Która czekając na swojego kochanka potrafi ściągnąć na manowce i żywych błądzących po lasach? Kim jest więc tajemnicza kobieta z bagien? Czy aby tylko nieszkodliwą legendą ożywiającą wyobraźnię turystów? Czy dom ma nawiedzony pokój ?  i wreszcie co dzieje się z synem gospodarza i jaką tajemnicę sam gospodarz skrywa przed całym światem? 

Książka absolutnie niezwykła. Choć bardzo wyraźnie można odróżnić części pisane przez jednego i drugiego autora , całość jest spójna, nie budzi w nas dysonansu, nie gubimy się . Magdalena nadała swojej części obyczajowej delikatność, ulotność , eteryczność ale i erotyzm i pasję w opisach kochanków. Pan Stefan wstrząsnął tą częścią mojej wyobraźni , która lubi się bać.

I teraz się przyznam : to ja właśnie na Netflixie z zapartym tchem oglądam wieczorami „Hillhouse ” czy „6 souls” , „YOU” czy „ Personal shopper” – uwielbienie dla pana Stefana staje się więc zrozumiałe...

Książka kończy się tak , że daje pewne pole do kontynuacji... I powiem, że chętnie bym przeczytała, a wy ?

 WEŹ SIĘ OGARNIJ – PANI BUKOWA


Wielbicielem „Bukowej” bezsprzecznie jestem i ja i moje latorośle. Bukowa jak i „Chujowa Pani Domu” to nasz cel , ideał, filozofia. Obie wcześniejsze książki nabożnie przechowujemy w ważnym miejscu domowej biblioteki – tak pomiędzy chlebownikiem a apteczką, żeby w potrzebie daleko nie biegać. No własnie. Biegania się brzydzimy.

W dzisiejszych czasach , gdy wszystko fit, zdrowe, w ruchu , zaplanowane, z kierunkowskazem „sukces” , kalendarzem „planuj” i „walcz”- ciężko po prostu wytrzymać presję. Po to nam Pani Bukowa właśnie. Ona nie ocenia- akceptuje po prostu. Nie musisz być taka jak reszta, nie potrzeba tego pędu i impetu. Cóż , wszak jestem ogarnięta inaczej i czas się tego nie wstydzić.

Czasy ciężkie nastały dla innych, dla zwolenników slow w życiu. Sukces może i nie dla nas ale odpowiedz sobie na pytanie: Czym dla Ciebie jest szczęście? Jeśli po prostu to weekend z książką w kącie , lampką wina i psem/kotem w nogach, jeśli na drugim biegunie znajduje się kierunkowskaz „Perfekcyjna Pani Domu” a to kierunek którego nigdy nie obierzesz , no to poradnik WEŹ SIĘ OGARNIJ jest zdecydowanie dla Ciebie.

Uczciwie? Zabije wyrzuty sumienia ,że Ci się nie chce. Może i nie odpicujesz mieszkania na wizytację teściowej , może i nie staniesz do zawodów z perfekcyjną Rozenek w teście białej rękawiczki , stół nie zaleją potrawy z kuchni Marty Gessler jednak.... będziesz szczęśliwa i wypoczęta.
Każdy kij ma dwa końce, nieprawdaż? Są tacy , którzy rodzą się już w blokach startowych do korporacji, inni są jak glina do urobienia przez rodziców i system by tą ścieżkę do korpo sobie wydeptać ale raz na jakiś czas pojawia się i .... no właśnie. Osoba ogarnięta inaczej. System cię nagina i przeklina, od dziecka sugerują mądre autorytety ,że z tą postawą to sukcesu nie osiągniesz.

Qrcze .. tylko może ja nie chcę? I tu przychodzi z pomocą Pani Bukowa. Ona nie ocenia, nie krytykuje – stawia przed Tobą wino , otwiera lodówkę i ... towarzyszy w diecie antyChodakowskiej 😉

Czyż nie mamy prawa do odmiennych wartości?
Powtarzam jeszcze raz – Panią Bukową kocham i nie życzę sobie jej krytyki. Jeśli ci się nie podoba , po prostu odłóż i zostaw. Podniesie ją ktoś podobny do mnie.